czwartek, 27 października 2011

Lavater i detronizacja Apolla

Był kiedyś taki talent Lavater, którego ambicją było stworzenie nauki o osobowości na podstawie cienia profilu. A w tymże najistotniejszy miał być cień nosa. Jeśli idealnie prosty  - znaczy człowiek szlachetny. Natomiast wklęsły cień nosa względem profilu... Dramat. Zdradza bowiem jakąś słabość charakteru. Pomyśleć, że sam Apollo (belwederski) został w ten sposób przejrzany...
Cóż, można tylko rzec, że nie ma piękna bez skazy...


Cień nosa zdemaskował boga światła.

Cień naszej twarzy mówi o nas wszystko. Słabość ciała i charakteru, upadek i nędza ludzkiego żywota zapisane są w cieniu. Strzeżcie się przed rzucaniem cienia w obecności kogoś, kto na cień ma baczenie. Jeden rzut oka i jesteście ugotowani.

PS. Jedyny ideał dostrzeżony przez kaznodzieję, to profil Chrystusa, którego (o, dziwo!) nie opisał cieniem.

środa, 26 października 2011

Autodestrukcja

Mocarna ręka włodarza
drży nad guzikiem,
lecz jest coraz niżej, niżej
i niżej

Gdyby był niewidomy
przez skórę czułby
ciepło czerwieni

Lecz on widzi wszystko
a rozumie wiele,
dlatego drżąca dłoń
zniża się powoli
choć nieustannie

W tym czasie włodarz waży
wszystkie za i przeciw 
nie umiejąc podjąć decyzji

pozwala więc ręce opaść swobodnie
- niech dłoń zdecyduje!
po czym wzdycha z ulgą

dłoń opada bezwiednie

kolejny krok w kiedyś

Nowe wspaniałe lektury

Lewis Henry Morgan - Liga Ho-de'-no-sau-nee, czyli Irokezów. Długo na nią czekałem...
John Gage - Kolor i znaczenie. Długo czekałem na przecenę! Zastanawia mnie ilość czarno-białych ilustracji w tej pozycji. Zobaczymy...

Oby teraz spłynęło błogosławieństwo czasu, zrozumienia i pamięci...

sobota, 22 października 2011

Błazeństwo

Indianie Akoma mówią, że pierwszy błazen, Kashare, różni się od ludzi: nigdy się nie boi, nic nie jest dla niego święte, wszędzie może dotrzeć, ponieważ "wie coś o sobie". Znając samego siebie do końca, może siebie przekraczać: w jego śmiechu kryje się wyswobodzenie, a w wyswobodzeniu - wolność. Błazeństwo, podobnie jak inne formy refleksywności, jest paradoksalne, ponieważ obala samo siebie, a jednocześnie samo siebie przekracza.
(Babcock B.A., Poukładaj mnie w nieporządek: fragmenty i refleksje na temat rytualnego błazeństwa.)

czwartek, 20 października 2011

Błazenada

A jednak można. Nawet Palikot w obecnej postaci powinien mieć swoje miejsce w życiu medialnym i publicznym. Cały jego ruch można by skwitować jako błazeństwo (Czy kogoś oburzyły moje słowa? Dlaczego?).

Błazeństwo nasza kultura zepchnęła do najciemniejszych zakamarków piwnic oraz przedszkoli, jako coś absurdalnego, głupiego, infantylnego. Zwykliśmy traktować owo zjawisko, jako charakterystyczne dla dzieci i osób niespełna rozumu. Błazeństwa należy się wstydzić, bać się go, a wręcz wyśmiewać!

Tymczasem poparcie dla błazeństwa w narodzie zawsze istniało. Może części z nas jeszcze kojarzy się ze Stańczykiem, może ktoś z nas jest błaznem. Z pewnością jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest fakt, że bez błazeństwa ten świat byłby nie do wytrzymania. Jego powaga, ogrom odpowiedzialności jaki ze sobą niesie, wyzwanie jakie przed nami stawia, bez kanału w postaci błazeństwa byłyby nie do wytrzymania.

Polityka to w dzisiejszym świecie najbardziej oczywisty nośnik tego błazeństwa. Błaznami są dla jednych przedstawiciele jakiejś partii, dla innych drugiej. To najmniej istotne. Ważne natomiast jest to, byśmy mieli jakiegoś błazna, dzięki któremu rozprawimy się z patetyczną powagą rzeczywistości.

środa, 19 października 2011

3:1

Czy Stwórca jest tricksterem? Stworzył świat tylko po to, by z jego fragmentów stworzyć trzy inne, a temu pozwolić upaść.

sobota, 15 października 2011

Szamani mordowani w Peru!

W serwisie internetowym Peruvian Times z 05.10.2011 znalazła się informacja o 14 morderstwach popełnionych w ciągu ostatnich 20 miesięcy na zamieszkujących dystrykt Balsa Puerto szamanach. Do tej pory odnaleziono 7 ciał. Szamani zabijani byli z broni palnej, zadźgani bądź ginęli pod ciosami maczet.

Prokuratorzy twierdzą, że w sprawę może być zamieszany burmistrz oraz jego brat, nazywany przez miejscowych łowcą czarownic. Obaj należą do jednej z protestanckich sekt, które uważają iż:

[...] szamani są ludźmi opętanymi przez demony, więc muszą zostać zabici.

Sam burmistrz winą obarcza członków rodzin, którzy zabili szamanów w zemście za nieskuteczne leczenie. Ponoć przez wiele lat stosowali oni starożytne sposoby zabijania czarowników odpowiedzialnych za zgony pacjentów.

Mnie osobiście tłumaczenie burmistrza nie bardzo przekonuje. Starożytne sposoby musiałyby uwzględniać strzelanie z broni palnej! Poza tym, do dzisiaj w całej Ameryce nie byłoby nawet jednego szamana, jeśliby od starożytności istniała praktyka wykańczania szamanów przez niezadowolonych "klientów" (przypomnę: 14 zabójstw w ciągu 20 miesięcy!). Jakoś cienko to widzę.

Jeśli zabójstwa te nie były wytworem czystego fanatyzmu religijnego, to z pewnością mają podłoże polityczne. Trudno jest okiełznać społeczność, dla której autorytetem jest ktoś inny niż ten, kto, niejednokrotnie wyłącznie we własnej opinii, powinien dzierżyć jedyny ster władzy.

środa, 12 października 2011

Rudy początek zmian?

Dochodzi 22.00. Wychodzę z domu z workami na śmieci i idę w stronę śmietnika. Jest mi ciepło, choć mam na sobie krótki rękaw. Rześkie powietrze sprawia, że oddycha się lepiej. Wracając, kątem oka dostrzegam zwierzę, które biegnie równolegle do mnie. Na początku pomyślałem, że to pewnie jakiś bezdomny kundel. W końcu kilka ich tu wokół bloków biega. Jednak wydawał mi się zbyt długi i zbyt niski. I ten ogon... Jakiś psiur na smyczy  trochę go obszczekał, więc truchtem ruszył wzdłuż mojego bloku. Teraz wyraźnie dostrzegłem z jakim to stworzeniem mam do czynienia. Lis przebiegł obok wszystkich klatek schodowych zatrzymując się na chwilę przy mojej. Prawdopodobnie dlatego, że za nią czekała otwarta przestrzeń. Według źródła zbliżonego do mnie, był tam dla mnie.

Dlaczego?

czwartek, 6 października 2011

Kirkut

Ciekawa sprawa. Jest mur i furtka. Przechodzę obok niej niemal każdego dnia. Zaglądam pomiędzy jej żelaznymi prętami, by popatrzeć na wspaniałe popisy słonecznych promieni (zjawisko niezależne od pory roku). Otóż od lat przyrzekam sobie, że skontaktuję się z opiekunem tego miejsca, by móc je wreszcie przeżyć. To ciekawe, że od dzieciństwa znam to miejsce a w obrębie murów jeszcze nigdy nie byłem.

Tymczasem wczoraj przechodziłem tamtędy z córeczką i kolegą Bartkiem (bloglublin.blogspot.com - polecam!), który po prostu pchnął furtkę, zaś ta, niczym Ekskalibur, okazała się posłuszna jego woli!

Dlaczego nigdy nie pchnąłem tej furtki?


poniedziałek, 3 października 2011

Jesienne zmiany

Tak powoli jesiennie zaczynam wprowadzać delikatne zmiany w moim blogowaniu. Moje szamanie kiedyś bardziej przejawiało się w formie słownej niż w obrazach. Od pewnego czasu jednak słowa gdzieś mi zaczęły umykać. Będę musiał nad tym popracować. Obrazy będą się pojawiać przede wszystkim na moim wordpressowym blogu (tomasztoroj.pl/blog). Zdjęcia na samej stronie, przez którą wchodzi się do bloga, są bardzo zwykłe. Musiałem dać jakiś materiał. Jednak to blog ma żyć przede wszystkim i mam nadzieję, że wkrótce już tak właśnie się stanie.

To takie moje nowojesienne postanowienie. Odkurzyć słowa. Jak mi Puchatek świadkiem.