czwartek, 5 września 2013

Brama przy ulicy Olejnej, Lublin


Lublin ma wiele do zaoferowania. Dawne zakątki zyskują nowe oblicze, a może odzyskują pierwotne? Wchodząc na jakieś podwórko przez starą, sypiącą się bramę możemy wyjść prosto na odnowioną kamienicę, która jeszcze kilka lat temu groziła zawaleniem. Stare miasto pięknieje, ale odnoszę wrażenie, że coś traci. Coś mojego.

wtorek, 23 lipca 2013

Zagórzenia psychiczne i inne z pogranicza

*
Tak sobie patrzę na mój ostatni wpis sprzed 2 miesięcy z górką, zastanawiając się czy jeszcze warto... Skoro tak dużo wody upłynęło, to czy na pewno jest mi potrzebne pisanie? Chyba jest to jakieś stadium (ciśnie mi się na myśl, że może również studium?) ucieczki od kreatywności. Moim zdaniem, powinno to być sklasyfikowane jako jednostka chorobowa. Podobnie, psychologiczne terapeutyzowanie zagórzeń psychicznych, tudzież mentalnych

*
Moja psina zaznała dziś skalpela bez znieczulenia. Rany! Co za dzielny psiak. Nawet nie pisnęła, gdy ostrze wycinało jej kawał skóry. Leży teraz i patrzy na mnie ironicznie. 

A mnie mentalny skalpel buszuje gdzieś pomiędzy półkulami i wycina co popadnie, więc wydzieram się na wszystko po drodze. 

*
Pierwszy raz w życiu uratowałem kwiaty. Zakwitły wprawiając mnie w zachwyt. Nawet kaktusy zaczęły odżywać. Nawet cholerne kaktusy! 

*
A ten tnie co popadnie...

*
Gdyby cała twórcza energia, która jest we mnie skumulowana zamieniła się w małe, żółte grosiki, to udusiłbym się pod ich ciężarem. A ta suka gryzie, ale nie dusi! To gorsze, bo i tak krwi od tego nie ubywa...




poniedziałek, 13 maja 2013

ZOO ZGADULA


To jedna z ulubionych bajek mojej córki. I jest naprawdę dobra w odgadywaniu. Odpowiedziałaby również na poniższe pytanie:

- Co jedzą małpki w zamojskim ogrodzie zoologicznym?

Odpowiedź: chipsy! (z tego, co udało mi się podpatrzeć - cebulowe)


Rodzina z dwójką dzieci. Wokół zwiedzający. Dzieci dostają chipsy od mamy, małpy dostają chipsy od dzieci, a tata się cieszy. I najwidoczniej proceder ten sprawia przyjemność innym zwiedzającym, ponieważ stoi ich całkiem sporo.

Grzecznie zwróciłem uwagę mamie trzymającej torbę chipsów, że chipsy raczej małpom nie służą. Gosia dodała, tłumacząc Lence, że małpki mogą bardzo zachorować, gdy będą w ten sposób dokarmiane. Rodzina zareagowała wzorowo (niemal) - ojciec powiedział, że nie wolno chipsów dawać, mama zapięła torebkę, z której dobywała smakołyki, a dzieci były zawiedzione. Tłum zwiedzających rozpłynął się w mgnieniu oka. Koniec atrakcji. Nie ma na co patrzeć: małpy nie siedzą już na wyciągnięcie ręki, a przecież wszyscy zwiedzający są krótkowidzami.

Odeszliśmy od klatki pełni wyrzutów sumienia potęgowanych przez odprowadzające nas zawiedzione spojrzenia małpek.

Dwa metry dalej minęliśmy pojemnik z pokarmem dla małp. Koszt: 1zł.

piątek, 12 kwietnia 2013

Uczta, czyli wyżera i ochlajstwo

- Gryzie mnie od jakiegoś czasu pewien problem…
- Wszy?
- Co?! Nie, no skąd! Chodzi o to, że…
- No, to nieprzyjemne uczucie, takie chodzenie. Raz tu, raz tam i takie to to malutkie...
- Nie o to chodzi!
- No tak, najgorsze jest to swędzenie
- Nie mam żadnych wszy!!!
- Nie martw się - Platfus z Dressos poczuł, że to właściwa chwila, by dorzucić swoje trzy grosze - sławny     
   filozof Platon, jak twierdzą niektórzy, zmarł na wszawicę, więc…
- Kto?! - zawrzasnęli zgodnym chórem obecni myśliciele - Jak zwykle popuszczasz wodze fantazji Platfusie. - Nie od dziś wiadomo - opinię wszystkich wyraził Rulon - że za bardzo popuszczasz… To naprawdę nie  
   sprzyja dobrej atmosferze. Zacznij argumentować, podaj na przykład jego adres… - I czy ma córkę!,   
   wtrącił pełen zapału Kabanos z Masarni - … równie dobrze mógłbym powiedzieć, że Atlantyda nie 
    istnieje, ale jak mam to niby udowodnić?
- No właśnie! Zwłaszcza, że wszyscy wiemy o jej istnieniu!
- Nie do końca o to mi…
- Przecież to oczywiste, jak to, że ziemia powstała z pigwy!

wtorek, 19 marca 2013

Tomkowi i Maćkowi


Samotny w obliczu Góry
zasnąłeś, przyjacielu.
A ona szeroko rozpostarła ramiona
rozkochując cię do szpiku.

lecz wciąż nienasycona 
sięgnęła też po ciebie -
Ty, który już kiedyś odmówiłeś 
swego serca
jej zaborczej miłości


Może patetycznie. Wisi mi to. Może zbyt dosłownie. Trudno. Czasem tak już jest.

sobota, 9 marca 2013

Broad Peak 2013

tak jeszcze na marginesie:
internauci w komentarzach pod relacjami i artykułami dotyczącymi Broad Peak, oblewają pomyjami himalaistów, sport ekstremalny, ryzyko itd. Zastanawiam się ilu z nich jednocześnie zachwyca się Kubicą i Formułą 1, boksem... ilu z nich zastanawia się nad tym, dlaczego coś ludzi pcha do tego typu działań. Dlaczego odkrywcy w dawnych czasach rzucali wszystko - rodziny, dom, kraj, by ruszyć w nieznane i zapisać się na kartach historii (godnie lub nie). wszyscy ci ludzie w ocenie twardzieli klawiatury są idiotami, lekkomyślnymi egoistami. 

Z drugiej strony wielu z nich oczekiwałoby, że Maćkowi i Tomkowi na pomoc powinna ruszyć ekspedycja ratunkowa! czyli kolejni idioci, którzy wchodziliby na tę górę ryzykując własne życie! krytykują Artura i Adama, że egoistycznie zostawili kolegów, czyli, że nie ryzykowali własnego życia dla nich!

czy ktoś rozumie tę logikę?

piątek, 8 marca 2013

Na szczycie... i troszkę poniżej

Marzenia się zrealizowały. Marzenia umarły w chwilę później. Góra nie oddała się bez reszty. Wzięła to, co uznała za słuszne. Zdarzają się tacy, którzy chcą jej oddać wiele za ten zaszczyt. Są też tacy, którzy nie chcą oddać nic. Góra i tak weźmie to, co uzna za słuszne. Bez pytań. Bez próśb. Bez gróźb. Po prostu. Przy pięknej pogodzie. Odbiera życie w blasku słońca i w przeraźliwym zimnie nocy. Śpij... Nie idź... Odpocznij... Nie spiesz się... Jesteś taki zmęczony... Pół kilometra do przeżycia. Pół kilometra do przejścia. Nieskończoność do pokonania. Niewielu się to udaje. Pozostaje pamięć. Góra potrafi o nią zadbać. Czasem litościwie odda jakąś cząstkę, ślad, wspomnienie... W nieskończoność...

sobota, 2 marca 2013

Naj


Podrzyj w strzępy piekło
Podrzyj czyściec
Podrzyj raj

Spójrz w górę na to co naj
A w tym naj - najniżej ty
Największy dół

Rozdziawiasz ryj
a z niego najgłośniejszy jęk
W tym sęk

piątek, 15 lutego 2013

Moi (nieznani) przyjaciele

Powracają do mnie
w myślach
pijanych i niespokojnych

białe bałwany
rozbijają się o ostre krawędzie
w miarę jeszcze racjonalnych
skał

a oni są
a oni przybywają
i myśl o nich nie przemija

i myśl pozostaje
a życie ucieka


wtorek, 12 lutego 2013

siad nie-prosty, tym bardziej nie po turecku

siedzę

siedzenie po piciu wydaje się bardziej
dosadne

niż stanie, dla przykładu...

stanie jest chwiejne i niepewne
leżenie zaś, ma w sobie coś nekroidalnego

siedzenie jest, tak jakby,
bardziej myślne


środa, 30 stycznia 2013

Film


Zdarzyło się,
bo bywa i tak,
że urwał mu się film, gdzieś pomiędzy
"występują" a "wystąpili"

Co robił w owym międzyczasie?
Sam tego nie wie
i nawet mało go obchodzi

Pewien był tylko tego,
że skoro jest teraz
to był i wtedy

Skoro był wtedy i jest teraz,
to z pewnością także

wystąpił w międzyczasie 



------------
*zdjęcie oczywiście pochodzi z filmu, a podpis jest łamaniem praw autorskich związanych z jedną klatką z tego filmu.

wtorek, 29 stycznia 2013

Fragmenty - Faulkner

- No, jesteśmy - powiedziała pani. - Chłopcze, to jest pułkownik McKellogg. Teraz powiedz, co byś chciał zjeść.
- Jajka z boczkiem i trochę kawy - powiedziałem.
Wyciągnęła rękę do telefonu, ale cofnęła i spytała:
- Kawy? Od kiedy ty pijesz kawę?
- Nie pamiętam od kiedy. Od kiedy pamiętam.

piątek, 25 stycznia 2013

Sylwek 2007


Zdjęcie zrobiła moja żona, Gosia. Cudne! Pamiętny Sylwester w Cisnej! To były czasy!

Master of Climbing


Człowiek może przenosić góry, jeśli ma wiarę. Uciszę na wszelki wypadek ateistów: wiarę szeroko rozumianą. Uciszę wierzących: nie wszystko złoto, co się świeci! Najgorzej, gdy o tym zapomni, bądź zwątpi, ponieważ o wiele trudniej znowu do tego stanu umysłu powrócić. I właśnie w takim zaułku się znajduję desperacko starając się wydostać. Ok, może nie do końca. Gdzieś tam z tyłu głowy tłucze mi się jeszcze pozostałość dawnego-nie-do-końca-martwego mnie.

Momenty. To one sprawiają, że mam tę świadomość. Riedel śpiewał, że w życiu piękne są tylko chwile. Myślę jednak, że tę sytuację można rozdmuchać, niczym żar w ognisku. Życie, przecież, składa się z chwil. Chwila za chwilą - wszystkie wypełnione pięknem i szczęściem.

Mój cel.

wtorek, 22 stycznia 2013

Strzępki dnia

*
Śnieg zasypał wszystko. Samochodu nie widać spod białej czapy i dobrze. Jakoś na razie nie spieszno mi za kółko. Wolę chodzić.

*
Właśnie na parapecie ulepiłem bałwana - bez oczu, uszu, czapki i nosa. W zasadzie, jakiś taki mało bałwani, ale stwierdziłem, że nie wykorzystać raz do roku tak śnieżnych okoliczności byłoby grzechem.

*
Gawronom i tak wszystko jedno.

*
Trzy kawy i żadna nie pomogła? Może to jakaś chińska kofeina lub ciśnienie leci na łeb? Musi być ciężkie, bo czuję, jak mnie przygina do wyrka. Tyle brać na barki, to już lekka przesada...