sobota, 26 lutego 2011

Daniel

Dotarła do mnie wiadomość, że kilka dni temu na lubelszczyźnie kłusownicy zabili daniela. Pomyśleć, że z lwami mu się udało...

piątek, 25 lutego 2011

Cud zniewolenia

Zostałem pożarty. W dzieciństwie, zupełnie nieświadomy tego, że jestem pożerany. Nie bolało. Ból przychodzi podobno dużo później. Jestem na etapie, gdy jeszcze go nie ma, więc stanowi dla mnie kolejny z mitów. Są tacy, którzy lubują się w definicjach i pojęciach. Dla nich pożarcie może być zniewoleniem, opętaniem, odstępstwem od normy czy jeszcze innym zboczeniem z należnego kursu. W każdym razie do wyboru jest tutaj cały koszyk pejoratywnych określeń, wymyślanych przez tych, którzy nie zbaczają, trzymają się normy, idą do przodu z jasno przyświecającym celem. Na końcu kija.

*
Jonasz i Daniel w jednym stali domku. Jonasz pożarty, Daniel w jednym kawałku.
Jonasz, rozerwany na strzępy, odraty do kości, wyflaczony i odmóżdżony. Biały szkielet marniejący w gębie morskiego stwora - swoim końcu, swoim początku. Serce stwora biło w rytmie theta. Jonasz miał wizję, że minęły trzy dni i stwór go opuścił. Został sam nad morskim brzegiem. Czujący szkielet. Znalazł muszlę, zwinął się w kłębek i zasnął. Śniło mu się, że ktoś dał mu szansę. Obudził się z opóźnionymi oznakami morskiej choroby.

*
Daniel zdumiony stał pośród drapieżców. Nie wiedział, że powinien składać dzięki pijanemu strażnikowi, który w nocy nakramił lwy owcami swojego teścia. I teściem.
Daniel doznał cudu. Zawsze już będzie sławił porządek tego świata.

środa, 23 lutego 2011

Tabu


Za granicą straszno! Spodziewałem się kary, gromów z jasnego nieba, syren, potwora wydającego obrzydliwe dźwięki i niezbyt przyjemnie pachnącego. Czegoś, co da mi do zrozumienia, że przekroczyłem tabu! A tu nic. Kwiatki, trawa, krzaki, słup graniczny, który od drugiej strony wygląda podobnie, tyle że nic nie głosi. Czyli z tamtąd można przekroczyć bez konsekwencji. Dlaczego tabu łamie się w jedną tylko stronę?

Mniej więcej wtedy zauważyłem orła przedniego. Nie wiem czy tylny też był, bo prezentował mi się tylko jedną stroną. Faktem jest, że latał i tam, i tutaj. I za nic miał słup. Mądre stworzenie. Zaufałem mu i przekroczyłem tabu bez konsekwencji.

Choć czasem i orły giną.

niedziela, 20 lutego 2011

atol

zaokrętowałem w najdalszych zakamarkach
by żaden sztorm mnie stąd nie wypędził
spokojny atol - niedostępny dla burz

lecz okręt podległy swej naturze musi płynąć,
więc kotwicę podniesiono i raz kozie śmierć
każdy tu modli się do własnego boga

ocean chłoszcze na odlew zimną falą
złości się na mnie, lecz ciska o burty innych
- pechowy pasażer skulił się pod pokladem

to twój! ciebie chce! - wybieraj wędrowcze
tak sucho w gardle - dziwne uczucie
jak na moment przed pójściem na dno

by przeżyć pożarłem wielką rybę
jej szkielet od trzech dni bieleje na piachu
spokojnego atolu - niedostępnego dla burz

sobota, 19 lutego 2011

Sen

Ostatnio śnią mi się niepowodzenia. Szczęśliwie, snów proroczych nie miewam od lat kilkunastu - z tego, co pamiętam. W ogóle ostatnio rzadko śnię. Może z wiekiem pamięć tych wyrwanych z kontekstu chwil zaciera się szybciej? Tak, jakby umysł próbował bardziej desperacko łapać chwilę obecną, będąc świadomym tego, że z każdym dniem ma coraz mniej czasu.

Faktem jest, że rzadko coś pamiętam z Czasu Snu. Podobno, by zapamiętać sen trzeba położyć się przed północą, wtedy umysł nadąży. Cóż, mam 20 minut. Mogę spokojnie przyjąć, że dziś ta sztuka mi nie wyjdzie.

*
Oglądam transmisję z czuwania. W zasadzie, staram się WIDZIEĆ i SŁYSZEĆ.

*
Mój umysł okłamuje mnie wmawiając, że siedząc dłużej oddalam jutro. Wyczerpująca próba osiągnięcia wiecznego dziś. W las idzie 35 lat doświaczeń, podczas gdy ja codziennie powtarzam ten sam rytuał.
Najbardziej lubię iglasty.

*
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie [...]

*
Człowiek umarł w wieku 62 lat. Bardzo długo, Diogenesie, nie będziesz miał kolejnej okazji. Człowiek, dla którego dziś nie istniało. Podobnie jak wczoraj i jutro. Człowiek, dla którego istniał człowiek.

Zapalam latarnię i idę przed siebie w ciemnościach, których jej światło rozproszyć nie może.  Szukam człowieka. W lustrze widzę cień.

*
Jak było na początku, teraz i zawsze [...] 

Więc jednak czasu nie ma. Nie ma reguły. Wymyślilismy czas i się teraz przed nim ukrywamy po jaskiniach. Każdy przykuty do swojej skały.

Jednak są tacy, ludzie, którzy wiedzą, że czas jest ułudą. To o nich myślimy, iż przeżywają w życiu i osiągają tyle, iż można by ich dziełem obdzielić co najmniej kilka osób. I dziwimy się, że umarli młodo, ponieważ ich dorobek zdaje się wskazywać na coś zupełnie innego.

*
00:10.
Dziś już nic mi się nie przyśni.

niedziela, 13 lutego 2011

[brak słów]


Długo myślałem. Gosia mówi, że to nie najlepszy moment. Jednak, z jakiegoś powodu nie zapomniałem o nim. Zdjęcie zrobiłem pierwszego dnia Festiwalu Sztukistrzów, ale tę kobietę można tam spotkać bardzo często. Niby wolność słowa, to wolność słowa, ale czy to oznacza, że można mówić absolutnie wszystko? Czy taka wolność, jest czymś autentycznym, czy kolejnym ograniczeniem, które nieświadomie sobie nawzajem narzucamy? Wolność do krzywdzenia, obrażania, głupoty. Czy to jest wolność o jaką nam chodzi? Czy nie można inaczej? Wydaje mi się, że śmierć apb Życińskiego powinna nam otworzyć oczy na możliwości dane przez prawdziwą wolność do tego, by czegoś nie powiedzieć, przemyśleć, nie ranić.

Można nie uczestniczyć w życiu wspólnoty katolickiej, nie ufać "czarnym", ale to nikogo nie zwalnia od myślenia i uznania czyjejś mądrości i serca.

wtorek, 8 lutego 2011

Farma

Czas mi się jakoś ostatnio ślimaczy. Nie potrafię tak nic nie robić. Moje życie zawsze pełne było akcji, a tu takie dno. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że skończę na farmie wyśmiałbym mu to sześcioma kulami prosto w twarz! A dziś...? Nawet ręką nie kiwnę, nie mrugnę nawet...

I co się gapisz, durniu?! Gapi się kretyn, jak sroka w kość. Lepiej ci tam, niż mnie tutaj, więc zjeżdżaj i zasłoń sobie czymś te cholerne afroamerykańskie gały! A może przeszkadza ci, że gadasz z meksem? Jeszcze pogadamy. Spotkamy się. Poznam cię po łysej pale. Schowaj ją, bo mi po oczach dajesz! Że co? Nie możesz ruszyć ręką? Ja ci zaraz ruszę. Za co tu jesteś? Gwałt? Zapomnij, zboku! Nawet nie drgnij! Albo poczekaj, odpuszczę ci, jeśli oddasz mi swoją miejscówę. No i czemu rżysz? Za długo? Kiedy cię wsadzili? Dwa tygodnie. Sporo, ale przynajmniej masz tam sucho. Fakt, sześć godzin to niewiele, ale już się coś człowiekowi w umysł wwierca. A w dodatku mam tu wilgoć. No i dlaczego rechoczesz, zamknij się, zboku!

Nie myślałeś o tym, żeby zwiać? Nie ma daleko. Siatka o rzut beretem, nikt nie pilnuje. Ja granicę to jednym susem., jak pieprzony lis. Nawet te Indiańce mnie nie dorwali. Jak ich nazywają? Wilki z cienia? Cienkie kundelki chyba. Nie nakryli mnie. Piętnaście razy przekraczałem granicę w tę i z powrotem, to w sumie trzydzieści, nie? Niezły wynik, co? Ty z plantacji pewnie ani razu. I to jest pieprzona różnica. Że co? Przestań się szczerzyć. Wiem, że farma, ale jeszcze nie skończyłem tu. Wypieprzam przez tę cholerną siatkę, jak tylko się ściemni. Ja się nigdy nie poddaję!

Chyba utknąłem. Pieprzony księżyc! Jak tylko się schowa za chmurami idę. Możesz się przyłączyć, ale nie licz, że będę cię ciągnął za fraki, a nie wyglądasz najlepiej. Chyba coś sobie złamałeś. Wygląda, jakby ci sterczało z nogawki. Dawno? Dwa tygodnie temu? I nikt nie opatrzył? Jezu, w jakim my kraju żyjemy. Człowieku, nie biorę cię ze sobą. Sam pójdę! Zobaczysz. Doczołgam się do siatki i już mnie nie ma! Choćbym miał ją przegryźć.

Nie mogę się ruszyć. Związali nas? Po cholerę?! Nie związali? To dlaczego,do ciężkiej cholery...Księżyc znowu wyszedł. Nici z planu. Wyszłoby, ale co ty możesz o tym wiedzieć? Całe życie za pługiem, aż się w końcu dorwałeś do jakiejś krowy! Stary oblech! Już ci powiedziałem: nie gap się i zamknij ryj, żebym tych twoich trzonowców nie musiał oglądać. Ja?! Do mnie ta gadka? Oczywiście, że jakbym chciał to sam bym zamknął oczy, ale nie chcę. Dlaczego? Bo ty masz to zrobić! To ja rozkazuję. Mnie każdy słucha. Tylko dlatego udało mi się trzydzieści razy. Wiesz ile towaru dostarczyłem? Nie wiesz. Skąd możesz wiedzieć? Musiałbyś przeliczyć na cholerną bawełnę. I kto teraz się śmieje?! Białas? Gdzie leży białas? Poderżnę mu gardło... Już ma poderżnięte? To czemu tu leży? Niech go sobie zabiorą, zanim się zacznie rozkładać. Jak to? Trzy tygodnie? Jezu, i nie sprzątają tutaj śmieci? Gdzie nas udupili, bracie? Knoxville? A gdzie to?
W Tennessee...?
 
To tak daleko od domu...

niedziela, 6 lutego 2011

Szaleństwo

Powiedział abba Antoni: "Przyjdą takie czasy, że ludzie będą szaleni, i jeśli kogoś zobaczą przy zdrowych zmysłach, to powstaną przeciw niemu, mówiąc: 'Jesteś szalony, bo nie jesteś do nas podobny'". [W sercu pustyni]

sobota, 5 lutego 2011

Plotki

[Abba Kasjan powiedział]: "Mówiłem kiedyś do braci na pożyteczne tematy, a ich taki sen zmorzył, że już ani powieką nie mogli poruszyć; więc chcąc im wykazać, jaką moc ma szatan nad nimi, przeszedłem na plotki, a oni natychmiast rozbudzili się i ucieszyli [W sercu pustyni]