sobota, 31 stycznia 2009

Trup


trup to osoba
żyjąca w stanie
wiecznej nieważkości spraw

dla niego nie ma
kołatania zaniepokojonych komór
migotania panikujących przedsionków
i przedpokoju zawalonego po aortę wywietrznika
niewydanymi książkami

trup miażdży każdą próbę
zakłócenia świętego spokoju


sobota, 24 stycznia 2009

Człowiek


poznałem jednego człowieka -
poparzył sobie palce o tęczę,
gdy szukał zapalniczki

lusterko zbiła mu małpa
spojrzała w oczy
i wyrwała paznokcia


czwartek, 22 stycznia 2009

Zrobiło się inaczej


Zrobiło się inaczej

Późny zmierzch
wczesna zadra wschodu
- czas nie linia
połknie wszystko i zwróci
pysk ku słońcu

jak zawsze, gdy o coś trzeba poprosić
z intencją bez kaucji

myśl się stoczyła z łoskotem ze stołu
nie będę się schylał
- nawet o tym nie myślę

dziś posiedzę
a przed zwinę się w kulę bezczasu
i pośpię
a przed poleżę
a przed postoję
a przed podejdę
a przed popatrzę
a przed posiedzę
myśl się stoczyła z łoskotem ze stołu


piątek, 16 stycznia 2009

ostatni dziki zachód


byliśmy w drodze
trzech przyjaciół
zapomnieliśmy się w niej
na śmierć

ciężko się rozstawać
na zawsze
jeszcze ciężej połączyć
na wieczność

pocałunek judaszowych warg
szminkowanych ołowiem
sześć całusów rozgrzanych
do czerwoności ust

w oczach dziki zachód
ostatni słońca kosmyk
wymyka mi się z rąk

zachodzisz dla wszystkich
wschodzisz dla wybranych
kiss me goodbye


Tak mnie jakoś zainspirował T-Bone. Bardziej melodyjnie niż lirycznie. Choć pojawia się w Kill Switch owo kiss me goodbye. Wyobraźnia ruszyła, oczy w okno, promienie słoneczne rozmieniające cień na drobne, myśl w drodze, dupa na krześle. Mam ochotę na jakiś western.

środa, 14 stycznia 2009

Sen(s)ny


obudź się
wyplącz ramiona z ciepłej kołdry marzeń
i żyj

oderwij myśl
od poduszki pełnej pierza nieświadomości
i wyjdź

wstań, ubierz się,
rozbierz się, kładź
i wyj!

kiedyś księżyc
odpowie ci -
na pewno


poniedziałek, 12 stycznia 2009

RRMiTT vs. WOŚP




Oto apel. Wciskany pod rozkłady jazdy autobusów MPK na lubelskich przystankach. Cudo! Wyobrażam sobie właśnie zakamuflowane babcie - jedna czujka, rozgląda się uważnie czy przypadkiem nie zbliża się jakiś mason z czerwonym serduszkiem. Nie, jest czysto.
- Wciskaj siostro!
- Już. Biegniemy na następny!

Bo nie można pozwolić na "dziki sex" w kraju o kulturze tradycyjnie narodowo-katolickiej! Jeśli już to na "seks"! Nie wolno dopuścić do konfliktowania dzieci z rodzinami oraz plugawy język, w stylu: "szatanie!", "Żydzie!", "chamie z TV." (w miejsce . wstawić brakującą literkę N)!

Nie wiem czy, drogi czytaczu, świadom jesteś, że wpłacając pieniądze na WOŚP stajesz się odpowiedzialny za wypadki śmiertelne?! Bo np. sprzęt zakupiony za nie może być wadliwy...

Ostrzeż innych, nie zwlekaj.

Znów miałem przebłysk wyobraźni.
Siedzą. Wtuleni na kanapie oglądają finał WOŚP na TVP2. Drżącą ręką kreślą znak krzyża, zaś oczy szaleńczo poszukują na ekranie jakiejś butelki z benzyną, którą miała rzucić Siostra Frania z Ruchu Wyzwolenia Radia (i TV). Nie ma! Akcja się nie powiodła! Kolejny rok trzeba czekać znosząc katusze. Ale nic to! W niedzielę rzucą grosik na tacę szukając akceptacji w oczach mijającego ich kapłana. Bóg zapłać!

piątek, 9 stycznia 2009

Nowy Rok - pies mu...


Dlaczego świętujemy nadejście nowego roku w środku zimy? Bo tak sobie zażyczył Cezar. Zażyczył tak sobie, ponieważ ten dzień to święto Janusa. Nie jestem wybredny i w tym momencie sczytuję (nie mylić z sz) informacje zawarte z megamózgu Wiki.

Dlaczego cały świat czci Janusa? Bo otwiera na nowo Bramę. Rozpoczyna się TO-SAMO! Czas cykliczny, który dla człowieka współczesnego, człowieka zachodu, jest zupełną abstrakcją. Gnamy co koń wyskoczy, przed siebie, lecz nie w siebie. Pędzimy na złamanie karku DONIKĄD. I tylko ten jeden dzień, tak naprawdę, daje nam chwilę wyłącznie dla nas samych. Jeden moment, kiedy zegar wskaże północ, ustawia nas w punkcie META-START-META. Punkt największej samotności i największej ekstazy.

Stąd postanowienia noworoczne - nie będę robił czegoś, zmienię to i to, będę taki lub inny. Tylko w tym momencie ekstazy mogą powstać najszczersze postanowienia, tylko w ekstazie człowiek nie jest w stanie grać przed samym sobą. Jest sobą do bólu. Magia Nowego Roku polega na tym, że wszystkie nasze postanowienia realizujemy już w momencie ich wypowiedzenia lub wymyślenia! TU-I-TERAZ. Bo przecież nie ma innego momentu. Jest tylko TU-I-TERAZ. Początek i Kres. I każdy może być z siebie dumny, gdyż nie ma niezrealizowanych postanowień.

Jest sens postanawiać poprawę. Chęć poprawy czyni nas lepszymi. Inaczej nie przyszłaby nam do głowy taka myśl. Stajemy się lepsi, mądrzejsi, bardziej radośni.

Janus Janusem. Pies mu mordę lizał. Ważne byśmy my liznęli TEGO-LEPSZEGO! Czego wszystkim życzę.

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Długo mnie nie było w domu


Wilnowajcy

Niby nie ma żadnych zmian... Niby są jakieś postanowienia, ale co roku są, więc nic nowego pod słońcem. Zmiany zaszły przed nowym rokiem i na razie wystarczy. Jedną z nich był wyjazd do Wilna, gdzie wcześniej nigdy nie zabłądziłem.

*
"Hej Tomek, będę po Was o 5:45" (Łoś). Nie był, i dobrze! Jak się okazało i tak to my kazaliśmy na siebie czekać. Co więcej! Wozić się po mieście. W poszukiwaniu tożsamości. Najlepiej ze zdjęciem. Lewe ucho.

*
"Czyli jedziecie :) ?" (Ewelina). Owszem, lecz naznaczeni przez los. Dowodu niet, ale znalazł się paszport nieaktualny, świadczący o istnieniu kogoś innego niż ten, kto istnieje aktualnie. Mnie tam zwisa. Można jechać!

*
"Gdy zawyje ryk silnika to odległość zaraz znika:)" (Piter). Nawet się nie spostrzegliśmy, gdy za oknami samochodu zaczęły przemykać (maksymalnie 90km/h) litewskie krajobrazy pałające dzięcieliną, tudzież świerzopem. Ok, popełniam złotą myśl: I co, że zima? Ważny jest klimat!

A mało brakowało byśmy spod Augustowa trafili do Bombaju, czy gdzieś jeszcze dalej. Ale kiedy mapy nie ma, a męska duma nie pozwala pytać... Zwłaszcza miejscowych. A już mnie kusiło, by zapytać o jakąś obwodnicę w okolicy...

Kilka migawek:

Dzień I - D...y w Troki!




Uliczka w Wilnie



Sylwek!!!


Godzina po Sylwku... Drugi Sylwek!

W tej właśnie Ostrej Bramie (poniżej) modlił się wieszcz Adam Mickiewicz, dla przyjaciół Mickey. Dziękował, że w dzieciństwie wypadł z okna, czy coś w tym stylu. Gdyby nie to, może nie czytalibyśmy dziś Chłopów... *



Nowy Rok - Chwila zadumy.


-----------
* Wiem, wiem... ale nie mogłem się oprzeć. Upadłem.