piątek, 11 lipca 2014

Wolność...


Wolność eksploatowana jest dziś na tysiące sposobów. W zasadzie wolność... Dziennikarze chcą wolności słowa, młodzież wolności wyboru, lekarze wolności sumienia, artyści wolności do wszystkiego i od wszystkiego.

Tymczasem sami siebie trzymamy w klatkach i przez kraty patrzymy na świat, do którego nas ciągnie, który nas wzywa i w zasadzie jest na wyciągnięcie ręki. Czy wolność, której pożądamy i do której trafić nie możemy faktycznie jest wolnością, czy żartem trickstera? Może jesteśmy wolni, ale z jakiegoś powodu nie potrafimy tego dostrzec i wyciągamy ręce w stronę niewolących pragnień?


sobota, 5 lipca 2014

Ból tworzenia

Stworzyłem wspaniały dialog do mojego potencjalnego opowiadania. W zasadzie, całe opowiadanie miałoby być jedynie otoczką dla wyrafinowanej i niezwykle zabawnej rozmowy pomiędzy dwoma bohaterami. Dialog skrzył się dowcipem i inteligentnymi ripostami, a co istotne: był kompletny! Od A do t w Zet. Nie brakowało nawet pauz ani przecinków.

Jeden mały szkopuł - nigdzie go nie zapisałem. Oczywiście, przyszła mi do głowy taka myśl, ale w swej próżności stwierdziłem, że jestem jego ojcem, więc powtórzę całość, gdy za jakiś czas usiądę do komputera.

Takie historie przydarzają mi się non stop. Dlatego nie ma opowiadania, książki czy w innej formie zmaterializowanego dzieła. I z jakiegoś, sobie nie znanego powodu, nie uczę się na błędach, choć jednocześnie jestem świadom straty, jaką ponoszę za każdym razem, gdy mi się to przytrafia. Może to jakaś forma masochizmu? Może nie jestem gotów? Z jakiegoś powodu owe błyskotliwe historie pozostają znane wyłącznie mnie samemu, w dodatku jedynie przez chwilę. Długą na tyle, by świadomość załapała, że oto powstaje coś naprawdę dobrego, lecz krótką tak bardzo, że nie nadążam z uchwyceniem jej i zmaterializowaniem.