czwartek, 27 listopada 2014

Myślostan


nie uczesałem dziś rano swych myśli przed wyjściem,
więc się trochę zmagam z wczorajszym myślostanem,
trochę stagirycko się substancjalizuję,
a resztę świata traktuję akcydentalnie

czy to już egoizm, czy wciąż rozsądek?
tego jeszcze nie wiem i wiedzieć nie pragnę,
bo przyznam szczerze, że się trochę boję,
że uznałbym swoje JA za dość banalne

i ten świata porządek i ta moja istność
straciłyby swój urok quasi-heroiczny...

***
I tu się kończy mój myślostan. Tak urwany, nieuczesany, ale zapisany niemal na żywca. A z tym mam problem największy. Spisać myśl. Ręka nie nadąża, zaś umysł broni się podsuwając coraz to nowe obrazy.

PS. reprint ze starożytności (w realiach sieci).