piątek, 29 lutego 2008

High on a Hill

Siedzę przy biurku. Słucham stacji radiowej Folk Alley nadającej muzykę przez Internet, zza Wielkiej Wody. Właśnie przeleciał kawałek High on a Hill. I odleciał. A ja z nim. Uniosłem się na wzgórze. Wysoko.

Jak we śnie, który dawno temu mnie nawiedził. W tym śnie wirowałem wokół własnej osi. Byłem na wzgórzu o zaoranym szczycie. Następna scena miała miejsce na tym samym wzgórzu, ale w budynku, dużym i jasnym, wykonanym z drewna, który stał na miejscu zaoranego pola. Przypominał lekkie japońskie konstrukcje (dojo?). Jakaś dziewczyna, przyglądając się mojemu wirowaniu, powiedziała do mnie, że mam talent i mogę zostać mistrzem. A później się obudziłem.

A teraz nie śpię. Naszła mnie ochota, by przeczytać po raz kolejny Walden Henry'ego Davida Thoreau. Nie pierwszy raz w tym roku i pewnie nie ostatni. Na razie jednak niech śpi na półce.

piątek, 22 lutego 2008

The cytat


"Noc w Dobleau.
Łażę po opustoszałych ulicach.
Na wystawie sklepu sportowego widzę płytę z tym jak wabić łosie i polować na nie.
Czytam objaśnienia na okładce.
Mu-huu, mu-huu-huu...
Stoję przed oknem sklepu sportowego i wydaję łosiowe dźwięki. Aż czuję, że zaczynam odjeżdżać. Wtedy postanawiam ogłosić nadejście nocy i pójść spać."

Kenneth White, Niebieska Droga


czwartek, 14 lutego 2008

Żołnierzyk


rozejrzyj sie wokół i nie wierz
swym oczom, gdy karzą ci wierzyć
rozejrzyj się wokół i nie pędź
przed siebie jak ołowiany żołnierzyk

życie to bój, jeden ból
lecz jakoś musisz je przeżyć
upadłeś, więc teraz wstań
nie jesteś ołowiany żołnierzyk

czujesz, że nie masz już sił
i uciec chcesz z korowodu
tych którzy gnają co tchu
do przodu, do przodu, do przodu!
stajesz i nie chcesz tam iść
pięścią, ktoś w ciebie mierzy
zrób coś, by trafił na mur
nie stój jak ołowiany żołnierzyk

a kiedy nie będziesz już żył
i kiedy nie będziesz już wierzył
bo wiara nie doda już sił
bo wiara potrzebna, by przeżyć
kiedy z góry piach na ciebie
sypną i rzucą kwiaty
wokół rozlegnie się płacz
a ty?

będziesz leżał, gdzie leżysz
jak ołowiany żołnierzyk
jak ołowiany żołnierzyk
jak ołowiany żołnierzyk

Godzina piąta minut trzydzieści
kiedy pobudka zagrała!


jak ołowiany żołnierzyk


*
Taką melodię zagrały mi "Huśtawki" Jacka Kleyffa

poniedziałek, 11 lutego 2008

Dzikus

"(...) Uśmiechnął się wyrozumiale do przybyłych. Z tym uśmiechem na pół ironicznym zaczął wyłuszczać swoją myśl:
- Cyganie - powiedział - to są ludzie dzicy. Zwierzęta też są dzikie i domowe. Domowe wypędzić do lasu, to zdechną, a dzikie złapać i przyprowadzić do domu, też zdechną, bo ich oswoić nie można. Tak samo jak zwierzęta ludzie także dzielą się na dzikich i na domowych. Cyganie są dzicy, nie oswoicie ich...
W grupie słychać było śmiechy. Tych, którzy przyszli pomóc, krew zalewała na takie gadanie. Cygana widzieli pierwszy raz.
- Kto pan jest? - spytali.
- Jestem muzyk dyplomowany. Z Warszawy.
- Jest pan Cyganem?
- Jestem.
- Dzikim?
- Trochę... - zmieszał się i było mu głupio, bo Cyganki gruchnęły śmiechem.
- Pan nawet nie jest taki dziki, ale myśli pańskie są dzikie, najdziksze."

Z. Kazimierczuk, Pożegnanie taboru.


Już dwa razy zdarzyło się, że kazimierzowskie Cyganki wołały do mnie: "O! Jaki dziki! Jak nasz! Jakby z lasu wyszedł! Wygląda pan, jak nasz król!"

niedziela, 10 lutego 2008

No, (nie) patrzcie ludzie!


"Rzecz nie w tym, na co patrzysz, lecz co widzisz."
Henry David Thoreau


Jak widzieć coś czego nie ma? I czy naprawdę nie ma tego, czego, jak nam się wydaje, nie ma? Czy można widzieć nie patrząc? Bo, że można nie widzieć patrząc, to rzecz oczywista.

Gorzej, jeśli nam się wydaje, że coś jest, a tego nie ma. Wtedy mamy mniej miejsca...

poniedziałek, 4 lutego 2008

Podróż w głąb

Ostatnio dużo podróżuję. W głąb. Na razie w czasie. Przy okazji skanowania starych zdjęć (niektóre z nich pamiętają jeszcze czasy przed potopem'39) człowiek nurza się w refleksjach, mniej lub bardziej przyjemnych. Mniej lub bardziej swoich.

Poszukiwanie Korzeni, to czasochłonna sprawa. A do tego wszystkiego prędzej czy później musi dojść sprawa przestrzeniochłonna, bo nie da się Korzeni wygrzebać tu, gdzie tkwimy w danym momencie. Korzenie z natury rozrastają się i plączą. A my musimy dotrzeć do źródła, czyli do momentu, gdy dalej i głębiej się już nie da.


A to dopiero początek...

sobota, 2 lutego 2008

Powroty


Czas do przodu, a my jak osły uparcie w tył. Dziś dałem się wciągnąć przeszłości wstępując w masówkę Naszej Klasy. Wbrew sobie, a jednak dla siebie. Przekora - tego nigdy u siebie nie mogłem zwalczyć. Jedyne wyjście - zaakceptować.

Choć z drugiej strony - przekornie powinienem teraz ten profil zlikwidować. Ale skoro już taka myśl się pojawiła, to chyba zostawię...
No dobrze, ale przecież...

piątek, 1 lutego 2008

Bracia mniejsi reaktywacja


Wracając do kwestii naszych bliskich krewnych, jeśli faktycznie oni są ludźmi, to kim my dla nich jesteśmy? I, w takim razie, kim lub czym jesteśmy dla aniołów?

Czy wsuwają nam do klatek banany?