wtorek, 3 lipca 2012

Chłodna 25

Ulica/klub/kawiarnia. Wbrew nazwie porno tu i dusno. Muzyka rekompensuje jednak niedobór powietrza, więc nie jest źle. A od czego się zaczęło?

Pobudka o 4 rano. Nie będąc drobiazgowym pomijam, że faktycznie pobudka miała miejsce/czas o 3.55 - to i tak nieistotny szczegół po niespełna 4 godzinach snu (a jednak nie pominąłem!). Szybka ablucja i pociąg do miasta do którego nie czuję pociągu. Choć w pociągu czuć, jak to w pociągu. Płuca od czasu do czasu ratował przeciąg, ale niektórzy (czyt.: Gośka) spali, więc przeciąg mogłem tworzyć jedynie sporadycznie. Na wszelki wypadek dość często się przeciągałem.

Warszawa.

***
Brown Sugar Stonesów... (przerywnik)
***


Tym razem zamiast aparatu wziąłem laptopa. Niezbyt rozsądne w moim na-wpół-sennym-stanie (z naciskiem na senny). Aparat wymusza koncentrację, a ponad komputerem zasypiam, stąd moje wynurzenia z Chłodnej.

Zanurzam się.

***
Wynurzając się pomyślałem: a gdyby bez samogłosek? CHŁDN. Bez sensu.

***
Godzina 9.53, a ja już w trakcie drugiej kawy. Jak tak dalej pójdzie usnę albo umrę. 

***

Już tylko 5 godzin...