piątek, 8 kwietnia 2011

+/- mgnień wiosny

Rzadko tu ostatnio zaglądam, ponieważ wiosna zaczęła się w biegu. Dużo się dzieje, a będzie jeszcze więcej. Aparat w  torbie czeka na swój moment.

Z nowości: zmotoryzowaliśmy się. Mamy porsche... No dobra, może trochę przesadziłem. Do porsche nie zmieściłby mi się pies. Trzynastoletnie kombi - prawie "indiański" samochód, tzn. jeździ. Powiedziałem!

Wiosna. Słucham właśnie lakockiego flecisty Roberta Tree Cody. Klimat w sam raz do drogi. Flet, bębny i szum wiatru we włosach. Paradoksalnie, na razie nie mam ochoty nigdzie jechać. Cholera! Przecież dopiero wszedłem do domu! Swoją drogą, to ciekawe uczucie - wszędzie czuć się jak gość (Ale jestem gość... - jakoś trzeba sobie rekompensować, nie?)