sobota, 28 lutego 2009

Niezaludniony zakątek cmentarza


W niezaludnionym zakątku cmentarza
Cisza przeszywa do szpiku
Czasem milczący trafi się kamień
- nagrobek bez napisu

Nad nim wyrasta krzyży strzelisty
Las - liśćmi przybrane ramiona
Z krzyża dębowa łza w mech upada
Gdzie w ciszy grobowej kona

Tam tylko rudy Charon
Z traw ust milczących
Swojego uniesie obola


czwartek, 26 lutego 2009

Urodziny


Ogryzek czasu
łopoce mi w zębach
ogonem Ryby,

której głowa
nie miała go dość,
by się zepsuć.

Ogryzek czasu
znika w ustach
Mony Lisy,

Która miała go
pod dostatkiem , więc
ten ją oszczędził.

Nie popędzał,
jak innych.
Nie zrzędził.

24.02.2009

środa, 25 lutego 2009

Smutne oczy psa


W schronisku dla bezdomnych zwierząt
Klatka za klatką
Pies

W schronisku smutno jest
Kratka za kratką
Pies

Ludzie patrzą
W smutne oczy psa
Ten pies to ja




sobota, 21 lutego 2009

Brutus


zachorował na brak
odwagi

więc nóż się otworzył
w plecach przyjaciela

koszula była nowa
dopiero co ze sklepu

a teraz w niemej ulicy
do kubła na śmieci


środa, 11 lutego 2009

Sąsiad


Otwiera oczy
Przeciera je szybkim, niedbałym gestem
nie czas na czasu trawienie
na marne

8:00 spotkanie z menedżerem
jest szansa na rolę,
choć może nie warto

10:00 łowi rekina z bratem,
który ma łódź motorową
i kilka domów na Karaibach

11.30 jakieś fanki chcą się z nim
widzieć po koncercie
bliskie widzenie 3 stopnia

12:45 zlecenie na frajera,
jakiś polityk, ale on zna tylko
kolejne kreski na kolbie

14:00 lodowy lunch na północnej ścianie,
gdyby nie lawina wszystko byłoby dobrze
nie wie czy przeżyje, ale walczy dzielnie

15:50 już niedługo będą razem
może to mezalians, ale przy tym
życie pełne przygód, fregatą ulatują z portu

18:00 ostatni wyścig w karierze
musi się jakoś odwdzięczyć kibicom
za lata dopingu - może wygra?

21:15 senność, szum palm koi
wokół nikogo, tylko jeden
czarny sługa, nieco ludożerny

23:25

24:05

1:13 śni mu się, że jest kimś innym
aż sam siebie nie poznaje
no cóż, za kilka godzin świt


6:33 MÓJ SĄSIAD SKOCZYŁ Z BALKONU

poniedziałek, 9 lutego 2009

Bliski Wschód Daleki


"My nie mamy żadnej wiedzy; Ty bowiem jedynie znasz najlepiej rzeczy ukryte!" (5:109)


Tam gdzie woda jest skarbem,
za który można zabić,
krew się leje oceanem,

człowiek zabił Boga
Bóg umarł w człowieku

Zakład Bógmacherski


Siedem dni w tygodniu
kilka godzin na dobę
OTWARTE!
a w niedzielę to już
prawdziwe coś!

uczta - full service
wino i takie tam

każdy obsłużony
niebo w gębie!

tylko kolana bolą
od ciężaru właściwego
posiłku

wolna wola
grać nie grać
zakład to zakład
opłaca się czy nie?
decyzja należy do ciebie

dostaniesz kupon gratis,
jeśli dasz się skusić

czwartek, 5 lutego 2009

Exterior vs. Interior


Natknąłem się na ciekawy problem, gdy podejmowałem decyzję w jakiej kategorii na Deviancie umieścić zdjęcie. Co do pierwszego wyboru oczywiste było, że Photography, później równie łatwo Architecture. I zaczęły się schody. W zasadzie można było ich uniknąć i sobie wejść łagodnym stoczkiem, ale oczywiście dla mnie pojawiły się schody. Zabrakło tylko czerwonego dywanu!

Ale o soo si choziii?

Otóż stanąłem przed koniecznością dokonania wyboru ostatecznego: Interior czy Exterior?! A było to zdjęcie dziedzińca uniwersyteckiego... Niby Ex, ale jednak In. Z punktu widzenia architektury Ex, zaś z mojego punktu widzenia nieco Ex, ale jednak szczypta In.

Gdzie się kończy zewnętrze a zaczyna wnętrze? Idąc dalej - gdzie się kończymy, a gdzie jesteśmy w swoim własnym obrębie? Czy myśl, jest czymś zewnętrznym wobec nas? Mój umysł podpowiadał Ex, ale coś w środku nie chciało mu uwierzyć (In=Id?). Gdy na coś patrzę, jestem przy tym czymś myślą. Czy oznacza to, iż nie jestem myślą w sobie? Czy mój wzrok obłapując jakiś przedmiot należy do świata Ex? Czy jako zmysł do In?

Niebo nad tobą, więc niby Ex,
ale jednak niebo, więc In,
bo gdyby nieba nie było,
to byłbyś czymś obcym
dla mnie,
bo jednak sklepienie to sklepienie,


Niby niebo, niby nie ma sufitu, więc Ex. Ale przecież nad nami też niebo. Czy wobec tego my też jesteśmy Ex? Dziedziniec należy do Zewnętrza - jest jego częścią. Nie ma momentu, gdy byłby czymś innym, czymś co ma w sobie pierwiastek In. Całym sobą jest Zewnętrzem. A my jesteśmy całymi sobą Zewnętrzem, kiedy nie mamy nad sobą sufitu? Oznaczałoby to, że za każdym razem, gdy opuszczamy jakieś pomieszczenie zachodzi w nas całkowita, wszechogarniająca przemiana. Kimś innym jesteśmy w pomieszczeniu, a kimś zupełnie innym na Zewnątrz!

Generalnie, to nie jest jakiś tam Wielki Problem. Po prostu wczoraj wypiłem zbyt dużo wina.

Homo Lupus


homo lupus wyszedł z klatki
obwąchując chodnik i przechodniów
zatrzymał się na moment
przy budce z kwiatami
lecz zaraz odwrócił się z niesmakiem

homo lupus kupił piwo
i usiadł na schodach pomiędzy drzewami
popatrzył na wąwóz
i zawarczał do siebie
na siebie

homo lupus wyrzucił puste 5,6%
swojej nieświadomości
pomiędzy drzewa
splunął w kierunku kosza na śmieci
nie trafił, więc zaklął pod nosem
i poszedł do domu

homo lupus zdjął futro
i zawiesił je na wieszaku
ramię w ramię
z idealnie wyprasowanym garniturem
zapalił papierosa i zgasił światło
przecież jutro też jest dzień


wtorek, 3 lutego 2009

Retrospekcja


Długi zimowy wieczór, za oknem szarzyzna, w domu energooszczędne słońce, żona słuchająca Helloween... To wszystko nastraja mnie jakoś nostalgicznie. Brakuje tylko wódki. Przeglądnąłem stare zdjęcia i stwierdziłem, że kilka z nich nadaje się do umieszczenia tutaj. Zwłaszcza, gdy Wena polazła po chałkę i nie wraca...





Żona tańcowała kiedyś pogo na szpilkach. I co na to anioły?