niedziela, 28 września 2014

W drodze na Roztocze...

Jak zwykle niezawodne okazało się gwizdanie. Trzy myszołowy, gdy tylko mnie zobaczyły, poderwały się z ziemi i zaczęły uciekać. W akcie desperacji zagwizdałem kilka razy, a te cwaniaki zawróciły i zaczęły krążyć nad moją głową. Niestety, lufa za krótka, więc zdjęcia trzeba było ostro przyciąć... Pocieszam się, że gdyby nie moje żałosne piski, na zdjęciach miałbym czarne punkty, które i tak mam ze względu na niezbyt już czystą matrycę...