poniedziałek, 27 września 2010

Jeden głos w sprawie krzyża

Miałem o tym pisać tylko na The Truth is Out There, ponieważ nie da się o tym na poważnie. A jednak! Głos nie należy do mnie, ja jestem tylko tubą:

Krzyż jest znakiem sprzeciwu - burzy powagę Prawa, Cesarstwa, armii, krwawej ofiary, a także obsesji.
Ale magicy uparcie naginają Krzyż do własnych celów. Tak, dla nich też jest On znakiem sprzeciwu: to straszne bluźnierstwo religijnych magików, którzy Krzyżem przeczą miłosierdziu! To jest oczywiście najwyższa pokusa w chrześcijaństwie! Takie stwierdzenie, że Chrystus zamknął wszystkie drzwi, dał jedną odpowiedź, ustalił wszystko i odszedł, zamknąwszy całe życie w przerażającej logice systemu, poza którym wszystko jest na serio i potępione, a wewnątrz którego panuje nieznośna nonszalancja zbawionych - wobec czego nie ma już miejsca na tajemnicę wolności boskiego miłosierdzia, które jako jedyne jest sprawą prawdziwie poważną, wartą traktowania na serio.
[W natarciu na niewypowiadalne, Thomas Merton] 
To tyle w tym temacie. Pierwsze wydanie książki to rok 1960.

poniedziałek, 20 września 2010

Do siebie

Cztery dzikie konie
Każdy z nich to inna śmierć
W ich oczach szaleństwo
W twoich oczach śmiech

Biegnij

Rosa na ich nogach
Krew na twoim czole

Biegnij

Ktoś właśnie oddał życie za łyk wody
Ktoś inny przed chwilą dla wody zabił
W czyichś oczach śmiech
W czyichś oczach śmierć
                                                    [Lublin, 20.09.2010]

Co tu dużo gadać. Lubię pozytywnie rozpocząć tydzień. Tymczasem, od rana naszło mnie na słuchanie Patti Smith, Joy Harjo... Pozytywny początek - to podstawa końca. Jakiego? Ponoć każdy kij ma dwa, ale ja w to nie wierzę. To jakieś mydlenie. A wiemy dobrze, że mydło niekoniecznie musi mieć zdrowe konotacje. Trochę nieściśle myśli mi się wylewają, ale kto lubi ścisk? Myślotok natomiast jest najlepszym lekarstwem na ciśnienie w skroniach. Po prostu trzeba sobie pozwolić na mały wyciek. Nie tak, jak w Zatoce Meksykańskiej. Nie zabijać ptactwa! Podobno zatkali dziurę... Spokojnie! Nie tą to inną drogą się wykończymy. Ważne, by było systematycznie.

Sezon na grzyby w pełni. Nie byłem już od lat. Od lat już się wybieram i nic mi z tego nie wychodzi. Wychodzi na to, że i w tym roku nie znajdę wyjścia i skończy się na wizjach! Dlatego nie lubię planów. Plan A, B...Z! A₁, A₂... Z danego planu można wyprowadzić tyle alternatyw, że i tak pewnie doprowadzą do punktu, w któym zaczęło się planować.

Nie wierzę w życie jest za krótkie. Za krótkie na co? Dla kogo? Od początku? Jednostkowe, gatunkowe czy w ogóle?

Życia nie ma...

Jest tylko kura samograjka, znosząca złote jajka.

środa, 15 września 2010

Łeb Łosia i singielek

Wzięło mnie na wspomnienia. To chyba już tradycja, że jesienią poddaję się i wpadam w nurt melancholijno-wspominkowy. Rzeka pędzi przed siebie, aż do zamarznięcia.

Lata już całe minęły od mojej pierwszej butelki piwa Moosehead (było ich w sumie sześć). Mówiąc delikatnie, nie zachwyciło mnie w nim nic, prócz etykiety. Spodobała mi się do tego stopnia, że wróciła wraz ze mną i do dziś przewala się wśród pamiątek.


Siedziałem na werandzie, bujając się na krześle. Obok sześciopak Łosiego Łba, w palcach Marlboro, w drugiej ręce kubek z kawą. Amerykańsko. Zebrało mi się na wierszoklecenie, gdy zobaczyłem wychodzące z motelu, po drugiej stronie ulicy, trzy dziewczyny...

siedzę na porchu
z widokiem na rollercoaster
i wszechobecne
gwieździste sztandary

trzy nimfy z Shore Plaza
rzucają pety
na głowy przechodniów

a cienie mew suną
po rozgrzanym asfalcie
26th Avenue

w powietrzu rozbrzmiewa
bezustanny dźwięk
samolotów,
ciągnących za sobą
łopoczące ogony reklam

siedzę na porchu
pijąc kawę

trzy nimfy z Shore Plaza
płyną ulicą
porzucając pod słupem
plastikowe kubki

Glenmorangie Port Wood Finish... To kolejna pamiątka, a znalazłem ją na Heathrow w drodze powrotnej. World of Whiskies. Dlaczego ona? Był tam przecież mieszaniec Johnny i tym podobne. Znane i lubiane. Nie wiem, może to ta egzotyka, a może fakt, że byłem wtedy singlem i ciągnęło wilka do lasu? Moje whiskobranie miało charakter cokolwiek chaotyczny. Toż to cały świat! To było dawno, dawno temu. Wiele już wód w rzekach upłynęło. Pozostała miłość do singli i żal, że jesień bez mojej pierwszej...



Wiza wygasła w tym roku. W ciągu dziesięciu lat skorzystałem z niej tylko raz. Żałuję za ten grzech. Ktoś zarzuca mi marnotrawstwo, ktoś inny też obdarza cynicznymi uwagami (co mnie, jako cynika średnio rusza) i na pewno częściowo mają rację. Nie rozumieją tylko jednego - mam marzenie. Czapki z głów, mądrale!

piątek, 10 września 2010

Strzały o zmierzchu



Nastały chłodne dni. Każda iskra jest teraz na wagę złota. Palę kadzidełko, żeby przez moment mieć złudzenie, że do jesieni jeszcze trochę brakuje, a do zimy... W ogóle nie ma o czym wspominać.

Tymczasem aura nie sprzyja aktywności i gdyby nie wierna Kira, to chyba bym już sobie zimowo zasnął*.

Oglądam amerykańskie filmy drogi (często tanie niby-hity). Kilka dni temu miałem chętkę na Konwój, dziś Pojedynek na szosie ("na szosie" to dodatek dla Polaków w razie, gdyby w tym 1971 roku nie wiedzieli, o co chodzi).

Długa prosta przed siebie! Słońce, góry, wędrujące trawy, samochód i... wolność?
Kim jest ten gość w trucku i dlaczego chce mnie dopaść?! Do diabła z nim!

Czas na Easy Rider...

________
*na wszelki wypadek, proszę mnie dobrze zrozumieć: NIE WIERNA, nie zaś: NIEWIERNA. To dobry pies. Proszę go nie krzywdzić...

czwartek, 2 września 2010

Festiwal Sztumistrzów 2010

Tak dla przypomnienia sobie, jak to było w czasach, gdy Lublinem rządziła magia, artystyczny nieład, upadek tyranii rozumu i - przede wszystkim - naprawdę dobra zabawa.







A tak zupełnie na marginesie, chyba mój umysł powoli zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że to już koniec lata; że czas przysiąść czasem i coś napisać; że tak bez słów, samymi obrazami nie można... Kotłują mi się w głowie różne tematy, problemy i jakieś tam myśli, np. jaki wpływ ma ustalenie naukowców na drodze głosowania, że Pluton nie jest planetą, na grę naszej reprezentacji piłkarskiej oraz XX-wieczne przepowiednie astrologów dotyczących końca świata? Dlaczego krowa w kropki bordo?
I wiele innych filozoficznych zagadnień...