Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2009

Święci bezpańscy

Obraz
Święci bezpańscy popadli w niełaskę wszyscy bezimienni, niektórzy niezręczni (zwłaszcza na wysokości przedramienia) upadli niejednokrotnie Święci męczennicy na daremno wiecznie niespełnieni tułający się po ciemnych zakamarkach czyśćca Święci ubezpieczeni od nieszczęśliwych wypadków, więc na nic temu utrata ręki tamtemu gwóźdź w plecach wszystko im wynagrodził ubezpieczyciel wiecznym obcowaniem z żywymi Zdrewniali, skamieniali na wieki nieśmiertelni w swojej wieży w swojej wierze amen

Krok ku wolności

Obraz

Ja Las

Obraz
Dziś znów mnie zawiało. Tym razem jednak nie-winnie. Tym razem do Michigan, przelot myśli liniami AirMind: Lublin/Autobus - Michigan - Lublin/Księgarnia. Śniłem na jawie w autobusie linii 57, do którego dotarłem przez zaspy popiołu strząsane naprędce z końcówki papierosa. A tu, nie przy wódce , toczy się rozmowa. On i ona. On mocno starszy, ona już nie najmłodsza. O Roztoczu, grzybach (piękne koźlaki ponoć noszą w tym sezonie modne czerwone kapelusze) i o dzikach, których ostatnio pełno w lasach. Strzelać? Groźne są tylko te z młodymi. Spłonąłem z wdzięczności i wystrzeliłem myślą w nieposkromioną przestrzeń lasu. Ja Dzik. Ja Człowiek. Ja Wilk!

Dodatek do Zamieścia

Obraz
Drogą pylistą, drogą polną ... No dobrze, nie całkiem polną, za to zupełnie betonową, bo już w trakcie odwrotu w ochronne macki miasta... ujrzałem taki oto wóz, w którym drzemały... Kto lub co? To tajemnica, której wolałem nie rozpraszać... Tajemnica jest po to, aby była... Inaczej, jaki miałaby sens?

pIJANY LAs

Jesienią las jest pijany Ciągle mu szumi w koronie Konary gną się zawiane Liśćmi pociera skronie Jesienią las gubi kasztany I ptaki latają na gapę Zimą bolącą głowę Obleka w białą czapę Kolory traci jak zwykle w szarość popada na kwartał duma nad swoim losem I tak mijają mu lata Taki oto wpis krotochwilny zainspirowany lampką wina czerwonego, wytrawnego. Leżakowanego w dębowych beczkach (chyba).

Spacer w Zamieściu

Obraz
Spacery z psem mają jedną, niewątpliwą zaletę - pozwalają widzieć początek. Można wręcz rzec prapoczątek. Pojawiało się nad horyzontem nim Matka Ziemia zrodziła życie. Jak życie się na niej pojawiło? Moim zdaniem zamieszany był w to jakiś trickster... Ale to już inna historia. A później już tylko furtka do Tajemniczego Ogrodu... No dobrze, może niezbyt tajemniczy i nie do końca ogród, ale liczy się idea, prawda? Ważne żeby wyjść z murów i zatopić się w Zamieściu. Później już tylko przed siebie. Jak najdalej, jak najdłużej. Trzeba pamiętać tylko o tym, by się odruchowo nie odwrócić, by nie zamienić się w słup soli. I zostać. A Kira niestety nie miastu pokazała język...

Zmartwychwstanie

cud nastąpił znienacka śmierć zmartwychwstała - ot tak, po prostu wyszła na ulicę i zajrzała do szmateksu od jakiegoś czasu ubierała się trochę nie-na-czasie McDonalds'a ominęła szerokim łukiem kto jak kto, ale ona najlepiej wie, jak to się kończy sama trzyma linię, jej talia osy zachwyciła niejednego, któremu zajrzała głęboko w oczy a głębia jej spojrzenia również poraziła wielu więc skorzystała z promocyjnej oferty na szkła kontaktowe zmieniające barwę tęczówek wybrała czarne nigdy nie mogła zrozumieć zasad ruchu drogowego jej śmierci nikt nie zauważył obudziła się i odruchowo otarła spływającą z pustego oczodołu …?!

Lasy Janowskie

Obraz
Doświadczyłem we wtorek wiecznego powrotu tego samego na stare śmieci . To w te lasy pojechałem na pierwszy zawiszacki obóz (Łążek Zaklikowski), a później wracałem na kolejne obozy i zloty. Piękne to były czasy i niesamowite przygody, które wespół z ciągłymi wyjazdami na wieś do dziadków oraz do gajówki pradziadka Adama w Rozkopaczewie, ukształtowały moją mentalność. Usposobiły anty-miejsko. I dobrze mi tak! A na koniec przez szybę, pół-śniąc pół-jawiąc, dojrzałem bramę nieba, na straży którego wirowało tornado. A te leżące kłody, to pewnie krzyże męczenników, którzy o tę bramę się rozbili.

Świeczka

Obraz
Oto stan mojego umysłu w pracy.

Trzy

W tylu książkach natrafiłem dziś na wyrażenie punkt obserwacyjny ! Punkt obserwacyjny - K. Rudowski - tu jest to oczywiste, tę książkę czytam właśnie W Azji - Tiziano Terzani Ateny i Jerozolima - Lew Szestow * Siedziałem w swoim podziemiu słuchając przez trzaski, typowe dla sytuacji podziemnej, trójki. Słuchaczka z Kielc, jak się okazuje wchodziła właśnie na Tarnicę. Redaktor był zaskoczony, bo dzwonił do Kielc... Dowiedziałem się, że pogoda piękna, jest cudownie . Siedziałem w podziemiu i odczytywałem znaczki kodu ISBN na książkach. Kurz w nosie, oczach i duszy...Czas wlókł się ślimaczo. * Wszystko wskazuje na to, że nie mam punktu odniesienia, a w zasadzie punktu, z którego mógłbym się odnosić (wnosić się) do czegoś. Brak mi punktu obserwacyjnego. Zapewne stąd bierze się moje chaotyczne przebieranie (się) wśród książek, i chęć czytania wszystkiego na raz, jakby jutro, nawet jeśli przyjdzie, to z pewnością bez wszystkich tych lektur. Jakże wiele wartościowych książek miałbym przec...

Stare miejsce - nowa perspektywa

Obraz
Mam inną perspektywę. Zmieniła mi się. Tak już jest, że raz trzeba dłuższego, raz krótszego okresu czasu, by zacząć coś zauważać wokół siebie, by odnaleźć jakąś różnicę. Mnie zajęło prawie rok, by odkryć nową ścieżkę, którą przemierzam teraz często w trakcie porannych i wieczornych spacerów z Kirą. Zaglądałem tam nieraz, niczym do tajemniczego ogrodu, do którego bałem się wchodzić, ponieważ z tej strony rzeczywistości nie wygląda zachęcająco. Czyżby celowo, by odstraszać niezdecydowanych? Gwoli ścisłości, wewnątrz (o ile w odniesieniu do ulicy można użyć takiego wyrażenia) też nie wygląda raczej ciekawie. Dwie rudery, pijaczki wytaczające się na pobliską stację po paliwo, żeby impreza była bardziej na luzie. Na wprost ruchliwa ulica. Jest jednak coś, co sprawia, że miejsce to nie jest pozbawione magii - to historia. Ulice Floriańska oraz Sienna ocierają się o nią w sensie dosłownym. Okalają mury starego kirkutu, na którym spoczywa, wedle tradycji, Widzący z Lublina (Jakub Icchak Horowi...

Zasłyszane przed sekundą

Nie podoba mi się retoryka mediów. Właśnie włączyłem Fakty i oto co usłyszałem: "Plutonowy ... jest 11 ofiarą" - plutonowy był, był 11 ofiarą. Był plutonowym. Już nie jest. To trudniejsze, prawda? "To wielka tragedia dla Rzeczypospolitej " - fakt, to wielka tragedia dla Rzeczypospolitej, ale czy większa niż dla bliskich zabitego żołnierza? Oczywiście, to Rzeczpospolita wysłała tam żołnierza (abstrahując od moralnej strony całej sprawy), więc z taką możliwością musiała się liczyć. W końcu nie pojechał tam grać w bierki. Tym większa jest to tragedia dla rodziny, nie zaś dla państwa. O rodzinie nie wspomniano nic, nawet słówkiem. Już wiem czemu nie lubię z jednej strony, a z drugiej lubię wiadomości nadawane w mediach.

Nad zalewem

Obraz

Obserwator

Obraz
Codziennie za moimi plecami...

Zapisek czasu pracy

Obraz
Od dwóch godzin, bez mała, słucham tej samej ballady. Rozmyślam o wiecznym powrocie tego samego. Cóż takiego by do mnie wracało? Jako kto bym powracał? Czy miałbym satysfakcję z powrotu tej chwili? Spróbuj spojrzeć we własne oczy, nie odwracając wzroku ( no co? to tylko zmęczenie! ) przez dłuższy czas. Umysł podpowiada " głupota! " albo " nic trudnego! ". A jednak, spojrzenie ucieka w bok. Coś umysł ciśnie od środka. Od kilku dni bezskutecznie poszukuję piosenki, której słowa brzmią heal me, drink me, sleep with me . W dobie powszechności i ogólnej dostępności wszystkiego dla wszystkich, nie mogę odnaleźć tych właśnie słów, a wyszukiwarka natrętnie zwraca (tak, tak - wyrzyguje!) elektroniczną, bezduszną korektę hear me ! Najwyraźniej dzisiaj nikt nie potrzebuje uleczenia. Dziś ból istnienia uśmierza się pigułką ibum. I BUM!!! Człowiek budzi się rozpieprzony po ścianach, szukając pod nędznymi szczątkami resztek myśli z wczoraj. No amount of coffee, no amount of cryin...