Tu się toczą rozmowy...
Gwiazda na którą patrzymy, dla nas teraźniejsza, już zapewne nie istnieje. Jej światło wciąż cieszy nasze oczy, ale patrzymy w martwy punkt. Czy na pewno? Martwy jest z punktu widzenia samej gwiazdy, ale przecież nie z naszego! Jej światło jest dla nas żywe, namacalne wręcz. Gwiazda nie żyje, ale wciąż, jak miliardy innych, oświetla nam ścieżkę. Szukam śladów. Dotarłem do 1893 roku, czyli daty narodzin mojego pradziadka Adama. To pewny punkt. Punkt odbicia. Siedzieliśmy z Kopaczem siwiejącobrodzi, filozofująco-mędrkujący przy piwie i gorzkiej, wspominając czasy, gdy jeszcze nas nie było, gdy już nas nie było, ponieważ nasi przodkowie nas przeżywali, w czasie kiedy zanurzaliśmy się w ich żywotach, z perspektywy życia znając już moment ich śmierci. I myśleliśmy. W zasadzie momentami odnosiłem wrażenie, że przypominam sobie sen. O lasach roztoczańskich, Bieszczadach, jesiennym Beskidzie. O lilijce, której oryginału do dziś nie mogę odżałować, mimo tylu lat... Przez moment czułem się na sw...