Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2008

Ekscytacja

Obraz
Dziennikarze Radia 3 ekscytują się wyborami prezesa PZPN. Przez cały czas liczenia głosów gorączkowa atmosfera, połączenia z dziennikarzem znajdującym się na miejscu liczenia głosów. Dzwoni słuchacz z prośbą, żeby się tak nie ekscytowali, bo to nie jest sprawa życia i śmierci. No i masz babo... Żal mi człowieka, u którego stan ekscytacji wywołany może być jedynie przez tak skrajne wydarzenia. Może to był psychopatyczny morderca? Powinienem to gdzieś zgłosić? Ja, tymczasem, ekscytuję się (m. in.) takimi oto sprawami: Żmija i Tornado Ruchome piaski Ktoś mógłby powiedzieć, że to też sprawa życia i śmierci. Z lekką przewagą tego drugiego...

Capa Press Photo

Długo zastanawiałem się nad tym, jak to w końcu jest z fotografią ukazującą ludzkie tragedie i nieszczęścia. Przyglądałem się nie raz nagrodom w World Press Photo dla zdjęć ukazujących ciała zabitych w atakach terrorystycznych, ofiar kataklizmów i innych nieszczęść. Cały czas czułem niesmak i dziwną niechęć do tego typu zdjęć, zaś o fotografach wykonujących je miałem nie najlepsze zdanie (zazwyczaj: sępy). Jak myśleć o osobach ujętych w kadrze nad ciałem martwego dziecka, które dla wszystkich było OBIEKTEM i nic więcej? Usłyszałem opinię, że to ich praca, że pokazują to, co się na świecie dzieje i że nie miałem nic przeciwko np. Robertowi Capie - fotografowi wojennemu - którego zdjęcia również ukazywały ludzkie cierpienie itd. Coś mi nie grało, ale nie potrafiłem odnaleźć argumentu. Teraz chyba mam. Jaka jest różnica pomiędzy Capą a współczesnymi zdjęciami, które nie do końca mnie przekonują? Te drugie, mimo drastycznych treści, jakie są nam przekazywane, mówiąc brutalnie - nie dotycz...

Od-wzorowwanie po chińsku (Gombrich)

Każdy zna psy i konie, bo co dzień je widuje. Przestawienie ich podobizn jest bardzo trudne. Natomiast demony i duchy nie maja określonych form i nikt ich nigdy nie widział, toteż łatwo je tworzyć. (stary chiński traktat o malarstwie) : E. Gombrich, Sztuka i złudzenie. Tak już chyba jest, że wszelkie koszmary przychodzą człowiekowi do głowy z lekkością, czy raczej zwiewnością typową dla ich konsystencji. Oczywiście na tyle, na ile pozwalają im pobrzękujące łańcuchy...

Industrialny Jezus

Krypta Ursusa sypie popiół na głowę chodnik się zwinął z takiego otoczenia samotny lis zachorował na samochód i zdechł tuż na boku - czyżby uczulenie na lakier? stratowany przez konie świateł ma pewnie dość Industrialny Jezus nabrał miasta w płuca, rozwinął ramiona i skoczył na piwo do baru dla wielu samotnych pił śpiewał zasnął ewangelizował pełną piersią - cóż za styl!

Jaguar Chrystus

Szybki znak krzyża przed maską kościoła miejsce za ołtarzem dłonie na monstrancji pięć cnót kardynalnych plus jeden grzech główny - pamiętaj! nie cofaj [się] przed niczym! stado dzikich koni wiedzie cię do światła Jaguar Chrystus ruszył na zielonym z piskiem opon popędził ku zbawieniu świata szybciej dalej więcej ewangelizacja pełną parą - cóż za elegancja!

Młokos

Obraz
Skosiłem go wiosną na wierzbie. Przyczaił się tak, że przez jakiś czas wpatrywałem się w drzewo przeczuwając, że coś jest nie tak. Gdyby ktoś mnie wtedy widział, to pewnie zobaczyłby nawiedzonego i przećpanego proroka, który wypatruje w korze rysów twarzy Mesjasza lub przynajmniej Świętej Panienki. Niestety, kos mnie ujrzał w takim stanie, a w końcu i ja go dostrzegłem. Zrobiłem zdjęcie na czuja, żeby nie stracić motywu. Przez chwilę jeszcze łudził się, że go nie widzę, po czym odleciał na skos, na drugą stronę stawu.

***

Czyż to nie dziwne? siedzę w domu, słucham muzyki indiańskiej, czytam o Irlandii a myślami jestem w Bieszczadach! Albo schizofrenia albo mentalny kosmopolityzm. Niestety realnie jestem dupskiem zanurzony w fotel.

Prezenty, marzenia i przekora

Obraz
No proszę, jak mnie rodzinka zaskoczyła. Mój prezent urodzinowy! I to jaki! Kto by się spodziewał, że moje niezrealizowane (może to i dobrze?) marzenie będzie mnie dosięgać w tak nieoczekiwany sposób?! Tak trochę na przekór siedzę sobie i słucham płyty Southern Exposure Alexa de Grassi. A i tak odpływam, gdzieś na Północ...

Obywatel Reporter

Obraz
Podobno za mało się chwalę...

Chciałoby się...

Obraz

Pierwszy śnieg

Odkąd sięgam pamięcią zawsze wyczekiwałem pierwszego śniegu. Kiedy spodziewałem się go, wiele razy przemierzyłem szlak pomiędzy oknem a resztą mieszkania, żeby tylko nie przegapić tej chwili. Dziś o godzinie 6.51 wyszedłem z mieszkania i momentalnie dotarło do mojej świadomości, że w tym roku coś się zmieniło. Tym razem nie ucieszył mnie przymrozek, a myśl z utęsknieniem wybiegła na spotkanie wspomnień lata. Czy możliwe, że to kwestia wieku? Bez ostrzeżenia, nagle przestałem wyczekiwać, a zacząłem przywoływać minione! Mam ochotę zjeść kilka jagód prosto z krzaka i zasnąć zwinięty w kłębek w przytulnej gawrze. Nie zdziw się przyjacielu, jeśli odwiedzając mnie zastaniesz na drzwiach tabliczkę: ZAMKNIĘTE! NIE BUDZIĆ PRZED WIOSNĄ - BĘDĘ GRYZŁ!

W drodze do miasta Łódź, cz. 2

Mostostal Dacia Radio Maryja Renowacja kożuchów Farby dla każdego Fakt, miałem pomalować klatkę schodową... Wyprzedaż -50% . Tego napisu chyba do końca nie rozgryzłem. Głos z głębi autobusu: "... ale jeśli mówił to obiektywnie, to ok, a jeśli upierał się przy kwestii, która jest nieprawdziwa ..." Głos z boku: " Patrz jak się Kręglicka świetnie trzyma ." Gdzie? * Grób przy drodze . Niewielki. Może dziecko. Ciekawe czy takie miałoby ostatnie życzenie - być pochowanym przy drodze pełnej samochodów, które prawdopodobnie były przyczyną jego nie-bycia Dziwny obyczaj. Choć, tak na zdrowy rozsądek, pewnie jest pusty. Symboliczny. Przyjmuję jeszcze lżejszą wersję, opartą na rzucającym się w oczy szyldzie wytwórni nagrobków znajdującej się kilkaset metrów dalej. To coś przy drodze zapewne jest reklamą w bardzo kiepskim guście. Choć nie było tam nagrobka tylko mogiła usypana z ziemi i płotek z krzyżem. * Wytrysk ! W zamierzeniu właścicieli hurtowni ogrodniczej, to chyba miała...

W drodze do miasta Łódź, cz. 1

27.09.2008 Ten rok już stracony. Kiełkujące zboża, dojrzewające zboża, pokotem leżące zboża. A ja w tym roku nic nie widziałem. Kiedyś zrywałem pojedyncze kłosy pszenicy, żyta, owsa i jęczmienia. Wyłuskiwałem z nich ziarna, które całą garścią wkładałem do ust i żułem. Mógłbym być kimś innym. Być w innym teraz . Kasa, fura, dom. Ale nie jestem. Byłbym dobrą aktorską gębą od podstawiania głosów np. w kreskówkach. Dobrze mi wychodzi naśladowanie, a szczególnie dobrze naśladuję głos sumienia. Cały czas go słyszę, więc nauczyłem się małpować . W ogóle to słyszę wiele głosów, żeby było ciekawiej, wszystkie naraz. Jednak, wbrew pozorom, nie mam z tym większego problemu. Pewnie dlatego, że kiedy słyszy się wiele jednocześnie, to w gruncie rzeczy dociera tylko szum. Jadę autobusem. Słyszę szum. Normalka. Przez szybę świat wygląda szybko. Drzewa już złote, pola zaorane. A przecież parę chwil temu musiały być pełne zbóż. To też jakiś szum. Percepcyjny. c.d.n.