Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2009

Na Nowy Rok - U Studni (SDM)

Spotkamy się kiedyś u studni Wkoło będzie zielono Nasze żony będą odświętne Nawet wódkę wypić pozwolą Spotkamy się kiedyś u studni Takiej zwykłej - z kołowrotem Woda w niej będzie chłodna W świat uwierzymy z powrotem Spotkamy się u studni Być może że na drugim świecie Bóg przecież jest łaskawy I pewnie da nam tę pociechę Spotkamy się kiedyś u studni Z wiecznie żywą wodą Bellona też zaprosimy On przecież będzie polewał Spotkamy się u studni I będziemy znów tacy młodzi Nasze żony będą piękne Nam wódka nie będzie szkodzić Tak na Nowy, bez postanowień poprawy, z nalewką w kaburze i ginem przy siodle. Stary jaki był, taki był. W gruncie rzeczy - jego sprawa. Kłócił się nie będę, a jaki będzie jego następca - miłościwie czy niemiłościwie panujący? Jego rzecz. Kłócił się nie będę - oby tylko bliscy i dalecy nie mieli powodów do łez. A jeśli już, to tylko oczyszczających. Źródlanych. Szamańskie pozdrowienia dla Was wszystkich! Trzymcie się mocno i nie puszczajcie - życie to rollercoaster!

Św. Apostazja

Jeszcze nie wybudzając się całkowicie z klimatu świąt, uzmysłowiłem sobie, że od paru tygodni w mediach pełno było tematów związanych pośrednio z tym okresem. Artykuły i wywiady na temat dlaczego odchodzę (apostazja) oraz dlaczego nie obchodzę (?). Najbardziej uderza zawziętość z jaką ludzie rzucają się na kawałek świstka poświadczającego ich zerwanie z instytucją kościoła. Ci zatwardziali ateiści przechodzą prawdziwe męki poświęcenia, żeby uzyskać potwierdzenie od instytucji i przedstawicieli wiary, która nic dla nich nie znaczy! Przyznaję, iż jest to niezwykłe zjawisko. Sam, na pewnym etapie życia miałem bardzo antyduchowe nastawienie do świata, zaś kościół był dla mnie zwykłym ośrodkiem skupiającym ludzi, którzy myślą inaczej. Przez głowę nie przeszło mi, by zabijać się o potwierdzenie z jego strony, że z mojej strony to koniec. Podejrzewam, że różnica tkwi gdzieś w wierze. Oni muszą wierzyć, że ten papier jest im do niewiary niezbędnie potrzebny. A może chodzi o zwykły szum wokół s...

Święta, święta i... święta!

Wiem, nie w temacie. Co wspólnego ze świętami mogą mieć The Eagles, The Allman Brothers Band czy Eddie Vedder? Któż to wie?! A mnie się jakoś tak nastroiło wewnętrzne radio na fale ultra dalekie - Na północ, zachód i dalej, aż do zawirowania. Pozdrawiam Was świątecznie zarazem z bliska i daleka, w zależności czy liczyć ową drogę miarą serca czy umysłu. W drugim przypadku błądzę gdzieś w pustkowiu dalekim i mi z tym dobrze. W przypadku serca - tylko wspólnie, tylko w doborowej kompanii! RADOSNYCH ŚWIĄT!

Lenka

Obraz
Podoba mi się jej na przekór , jej języczek pokazany oku świata, jej " a nie będę " i " dajcie mi spokój! ", choć domyślam się, ile to może nerwów kosztować w przyszłości. Mam nadzieję, że nie stanę na jej drodze do wolności i samostanowienia - do radości i trosk życia.

Trzecie oko

Czasem czuję na sobie czyjeś spojrzenie. Czasem instynktownie wiem, z której strony dotyka mnie badawczy, ciekawski bądź przypadkowy wzrok. To jest, jak sądzę, owo ezoteryczne trzecie oko, o którym tyle się pisze we wszelkiego rodzaju wydawnictwach typu the truth is out there . Trzecie oko, dzięki któremu przetrwaliśmy, wycinając maczetą umysłu ścieżkę wiodącą z łona Matki Natury w nieznane. A wyposażyła ona swoje marnotrawne dziecię w broń wszechpotężną, na swoją zgubę. Dzięki temu darowi człowiek przetrwał najcięższe momenty w kołysce, urywając łeb hydrom, które czyhały na niego na każdym kroku. Niestety, również dzięki owej mocy wyrwał się z gniazda, które następnie podpalił, czego skutki zaczynają oddziaływać na naturę coraz dotkliwiej. Ktoś może się zżymać twierdząc, że zaczęły już dawno, jednak kołyskę opuściliśmy przecież przed momentem zaledwie... Jeszcze jesteśmy oseskami. Wyrodnymi, ale jednak oseskami. Jeszcze możemy powrócić. W zatłoczonym autobusie uświadomiłem sobie, że ...

Nippon

Obraz
Kraj Kwitnącej Wyśni [się]

Dzikość i kontrola

- A ja lubię kłopoty. - My nie - odrzekł zarządca - Wolimy, żeby wszystko szło nam wygodnie. - Ja nie chcę wygody. Ja chcę Boga, poezji, prawdziwego niebezpieczeństwa, wolności, cnoty. Chcę grzechu. - Inaczej mówiąc - stwierdził Mustafa Mond - domaga się pan prawa do bycia nieszczęśliwym. - No więc dobrze - rzekł Dzikus wyzywającym tonem - domagam się prawa do bycia nieszczęśliwym. A. Huxley, Nowy wspaniały świat Czy aż tak do końca, tak bezodwrotnie potrafimy być Dzikusami? Ilu z nas jest Dzikusem, ale tylko do momentu, gdy nie kłóci się to z wygodą? Ilu z nas marzy by być Dzikusem, ale tylko do czasu, gdy trzeba opuścić fotel? Są też na pewno tacy wśród nas, którzy wolą stabilność i ład. Mieć kontrolę nad wszystkim jest dobrze. Nic nie zaskakuje - to wyrzeczenie, ale też przywilej. Wbrew pozorom drogi środka nie ma. Środek jest oszukiwaniem siebie lub najwyżej chwilowym kaprysem. Dzikus czasem lubi odpocząć w fotelu, gdy uporządkowany i utorowany świat go zmęczy, a gdy zapragnie już ...

Judasz

Obraz
Przyłóż oko do wizjera i patrz, aż zobaczysz, że to co pierwotnie wydawało się czymś, jest zupełnie czym innym. A może przekonasz się, że nie ma tego wcale? Królik jest najedzony. Zapadł w sen. Podejrzyj go. Właśnie szykuje się do zimy. Patrzy na ciebie przez wizjer. Jesteś naga. Judasz wszystko odkryje. Patrz przeze mnie i nie sądź, że możesz osądzać. Patrzę przez ciebie. Widzę, mimo ciebie.

Zmiana punktu widzenia, czyli rzecz o...

Ledwo co widzę. Ledwo cokolwiek widzę, co jakiś czas. Co jakiś czas widzę coś, co za jakiś czas się rozpływa. A rozpływa mi się wszystko – dłoń, klawiatura, książka w dłoni, chodnik, i puszka z piwem (bynajmniej, wcale nie z powodu, który sam bezczelnie się narzuca). Właśnie robię za szamana doświadczalnego. Patrzę w dal – widzę. Patrzę w bliż (a co?) nie widzę. I na odwrót. A wszystkiemu winne one. Winne niestety w-inny sposób niż wino. One przyprawiają mnie o zawrót głowy. Głowa mi zawraca, zawraca, zawr... Wrrr, a miało być tak pięknie. Dostałem trzy rodzaje na przetestowanie, bo niestety mam problem z rogami. Ktoś ich w porę nie przypiłował, a teraz weź i cierp, człowieku. Testuję zatem. Można powiedzieć, że cały jestem jednym wielkim testamentem. Test-amen. Jestem bardzo nietypowy – na niekorzyść tym razem. Nie można dopasować ich lub, patrząc z drugiej strony, mnie. Wolę tę drugą wersję, choć prawda zapewne leży pośrodku i kwiczy taplając się w błocie. Tak czy inaczej "Houst...

Wolność Identyczność Stabilność

(...) to jest cała tajemnica szczęścia i cnoty. Lubić to, co się musi robić. (...) Wszelkie warunkowanie zmierza do jednej rzeczy: do sprawienia, by ludzie polubili swe nieuniknione przeznaczenie społeczne. Kto? Co? Zwycięzca zgadywanki dostanie w nagrodę szczery uśmiech Mustafy Monda.

The En-trance

Obraz