Nie my czas, lecz to czas nas traci! A my w tej łodzi, przyjacielu, ze zbutwiałym do bólu sterem, do brzegu nie dobijamy, nie zmierzamy do celu. Wiosła dawno straciliśmy w sztormie, zaś żagla uschnięty liść rozpadł się nam pod wiatru muśnięciem, a że dziób wpół rozpłatany - wodę bierzemy nie od dziś... Ten brzeg ostatni, ten daleki, a mimo to, najbliżej leżący. Cóż, każdego z nas czeka niezmiennie wszystkim falom wbrew - tym wierzącym i niewierzącym. Ale burty jeszcze nie oddały się morza zachłannemu gardłu, więc dopóki wciąż w nas dech niech każdy swojej deski trzyma! Jeszcze podryfujemy pomału...