To taka satysfakcja - nie do końca "na niby", ale może nieco na wyrost. Z wyprzedzeniem, tzn. zakładamy, że coś się powiedzie, coś uda. Ale pewności nie ma...
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
Komentarze
Anonimowy pisze…
hmmm, ciekawe, ale ja bym to zrozumiała raczej jako: coś się stało, udało, poszło po naszej mysli i odczuwamy w związku z tym satysfakcję, ale ta satysfakcja nie jest "pełna", czegoś jednak zabrakło, jakiegoś elementu... Ale wmawiamy sobie, że "oj tam, jest okej! przecież wszystko poszło zgodnie z planem!". A w środku coś trzeszczy... fikcyjna satysfakcja.
Głowę bym dał, że tańczyło. Najpierw wzeszło, szybko, ledwie się zorientowałem. W zasadzie, to nawet nie wiem, w którym momencie pojawiło się nad horyzontem. Najpierw zatańczyło na jednym listku mijanego przeze mnie krzewu. Zapatrzyłem się a już wokół dziesiątki i setki liści objęło to taneczne szaleństwo.
Prawie zawsze da się "wykminić" jakiś kadr. Ok, nie musi to być od razu dzieło sztuki (nie od razu...). Sekret w tym, żeby trochę się chciało, kiedy bardzo się nie chce.
Komentarze