Przysłowia i końce
Życie i śmierć zależą od języka, każdy będzie spożywał owoce, jakie lubi (Prz 18,21) Dziś pożegnałem się ze znajomym. Przyznaję, rozstaliśmy się w niezbyt elegancki sposób, ale nie o to przecież chodzi. Chodzi o powód. Według niego jest nim moja małostkowość, syfne poglądy, chamstwo i pseudo-filozofowanie (choć nie ja wulgaryzmami kończyłem tę znajomość). Według mnie powodem był mój brak ogłady, uznanie innych wartości oraz duży dystans, jaki staram się utrzymać w dyskusji - do siebie (to trudne), do innych oraz do tematu, nawet wtedy, gdy temat jest dla mnie ważny. Gorzej, gdy dyskutant tego dystansu do siebie nie ma, a jednocześnie w każdej rozmowie głosi sprzeczne poglądy. Wykazanie mu tego może przynieść rezultat taki, jaki przyniósł. I nie żalę się, żeby nie było. Po prostu sytuacja nastraja mnie refleksyjnie, pojawiają się pytania, np. czy można wierzyć w reinkarnację, a jednocześnie stwierdzać, że żyje się według własnego "widzimisię" i mieć świat "w du...