Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2010

Łabędź

Obraz

Geneza światła - Pająk

Obraz

Geneza światła

Obraz

Warta

Obraz

Błyskawica

Niesamowite i tajemnicze szepty nocy podbiegunowej drżały w powietrzu. Był zmierzch, wczesny zmierzch długich szarych miesięcy; bezsłoneczny mrok opadał szybko na zakrzepły kraj, położony na północnym cyplu amerykańskiego kontynentu powyżej Kręgu Polarnego. Ziemię kryło tylko niespełna dwanaście cali śniegu, miałkiego i twardego niby kryształki cukru, lecz ziemia sama zamarzała na cztery stopy w głąb. Było sześćdziesiąt stopni poniżej zera. Tak rozpoczynają się przygody Błyskawicy, ni to psa, ni to wilka; i psa i wilka. Dzikość i udomowienie, dwie dusze (tak na przekór, tak niemal szamańsko) w jednym ciele. Dawno już nie jechałem pociągiem. Kiedyś to było takie naturalne, że jeśli w dal, to tylko pociągiem i podziw dla mijanych za oknami widoków. Pola, lasy, przejazdy kolejowe, gdzie (ha,ha,ha) Oni musieli stać i czekać, bo my jedziemy! Bo nas ciągnie, rwie i wyrzuca w przestrzeń! Bo żywioł nie do powstrzymania, bo łaska pędu! Bo my jesteśmy więksi, szybsi i sprytniejsi! Dziś chciałbym...

Słoń

Obraz

Zew Cthulhu II

Obraz

Pireneje z lotu stalowego ptaka

Obraz

Zew Cthulhu

Obraz

Cumy rzucone

Obraz

Łódka

Obraz

Środkowy

Obraz

Gdyby

Obraz
na równinie bez słów wędrowcy (z jakiejś książki) O gdybym tak, gdybym tak zwyczajnie mógł w świat... w świat w tejże chwili bez bagażu bez pożegnań O gdybym tak mógł, gdybym mógł powrócić do siebie ze świata, by siebie bagaż zebrać i na szlak O gdybym tak mó gł być w tylu miejscach naraz i sobą ciągle być dzięki temu - nie pomimo tego Gdybym mógł przed siebie! Przed siebie w dal a każdy krok byłby powrotem - czy można tak? i każdy krok zbliżałby mnie do mnie samego

Stary Gaj

Obraz
Kiedyś tajemniczy. Owczarek podhalański ze śladem postrzału. Błoto po kolana. Mapa i bieg na przełaj. Grąd najlepszy (z reguły). Środowisko Śródmieście, drużyna Grąd - dobra starówkowa , złożona z łobuzów i cwaniaków. A przez to sympatyczna i bardzo terenowa . Wszystkich nas ciągnęło do lasu, pod namiot. Byle za miasto. Dziś kogoś już nie ma, komuś się nie powodzi, ktoś inny zapomniał... Las pamięta... Oczywiście, nie daliście się zmylić i na zdjęciu nr 2 zauważyliście nogę słonia...?

Na śmierć i mnie!

Ognisko. Już dogasające, ale czuć jeszcze było ciepło bijące z popiołu i dymiących polan. Skoro było w takim stanie o godz. 7.30 rano, a nie widać było śladów celowego gaszenia, to zapewne ktoś sobie urządził nocną posiadówę w lesie. Przez chwilę poczułem się zagubiony, straciłem orientację, jednak niezawodna w takich wypadkach Kira przywróciła mnie do porządku w momencie, gdy wygrzebała ze śniegu jakieś mięsne resztki nocnej imprezy. Oddaliliśmy się szybko i wstąpiliśmy na ścieżkę wydeptaną w śniegu. Gdy później zastanawiałem się dlaczego właściwie nie usiadłem przy tym ogniu, pomimo tego, iż od dłuższego czasu marzy mi się ognisko w lesie, doszedłem do wniosku, że ono było dla mnie , ale nie było moje . Ja miałem je znaleźć, zaś ono miało mi wskazać drogę, a nie zatrzymywać. Ścieżka wiodła przez las, który znam od dwudziestu kilku lat. Dokoła głęboki śnieg, więc zboczyć z niej nie mogłem. Prowadziła mnie przed siebie i w siebie. Wróciłem pamięcią do czasów, gdy Stary Gaj był tajemnic...