Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2008

Wybór

Kilka dni temu stojąc na przystanku podejmowałem decyzję. Dotyczyła ona tego, czy poczekać 5 minut na autobus, którym podjadę prawie pod dom, czy wsiadać do autobusu przyjeżdżającego wcześniej, ale musiałbym się przesiadać i marnować jeden bilet. Było zimno, więc zdecydowałem się wsiąść do tego, który przyjeżdża wcześniej. Wsiadłem. Pojechałem. Trzy przystanki dalej wysiadłem, ponieważ autobus zaczął się palić. Spod karoserii wydobywały się kłęby dymu, w związku z czym nie było szans (o dziwo!) na dalszą jazdę. Na przystanku poczekałem na autobus, którym podjechałem prawie pod dom. Bilet i tak diabli wzięli! Odnoszę wrażenie, wciąż i wciąż utwierdzając się w tym przekonaniu, że niezależnie od tego czy wierzymy w wolność wyboru czy nie, i tak wszystkim rządzi przypadek. Pewnie nawet mój wybór, w gruncie rzeczy był kolejnym przypadkiem. I tak od przypadku do przypadku zachłystujemy się pozorami wolności. Czymś przecież cieszyć się trzeba.

You don't love me

Runnin’ wild out on the road Just like a leaf on the wind How in the world could you ever know We'd ever meet again? -Seven Turns- Kompletnie rozbici Już nie ma zabawy na śniegu widzianym pierwszy raz w życiu Już zdjęć nie ma - niecierpliwych, lecz roześmianych, gdy Duane schował pod swoimi wielgachnymi dłońmi przesyłkę poleconą Już tylko cygański koc i sen w cieniu motocykla, i drogi, które w inne strony prowadzą You don't love me, myślą o sobie nawzajem

Ja i mój Cień

Obraz
Autorzy: Gosia - pstryk! Tomek - mig!

Gość w dom...

Obraz
Gość Niedawno na moim parapecie zagościł Jeleń. Mam nadzieję, że poczuje się komfortowo i nie zmarnieje. Swoją drogą ciekawe, czy powinienem przyjąć, że moje ostatnie lektury i rozmyślania na tematy dotyczące go bezpośrednio, były łowami? I czy to ja na niego polowałem, czy on na mnie? Czy kiedykolwiek jadłeś pejotla? - to pytanie z XVIII instrukcji w języku coahuilteco dla spowiedników z Teksasu. Choć zapewne niewypowiedziane intencje były zgoła odmienne: Czy zostałeś zjedzony przez pejotla? Myślę, że to mieli na myśli biali księża i zakonnicy. I do dnia dzisiejszego nic się nie zmieniło w mentalności człowieka zachodu. Jednak, biorąc pod uwagę podejście jakie prezentuje konsumpcyjna cywilizacja (zeżreć, a później martwić się efektami), nie dziwi negatywna opinia, bo i efekty nie mogą być pozytywne. Trip, zabawa, przygoda, chęć zaimponowania, głupota, nuda - negatywne przykłady można mnożyć. I dobrze, ku przestrodze trzeba podawać przykłady popadnięcia w obłęd, psychoz wszelkiej ma...

Obiektyw jest okiem bazyliszka

Obraz

Z retoryki w erotyki

Z ponad otwartej czerwonej książki starszy jegomość, może profesor czyta uważnie włosy kobiety stojącej przed nim Z ponad otwartej czerwonej książki starszy jegomość, może profesor studiuje uważnie włosy kobiety stojącej przed nim Z ponad otwartej książki czerwony jegomość, może profesor studiuje uważnie włosy kobiety stojącej przed nim Z ponad otwartej książki starszy jegomość, może profesor zgłębia tajniki czerwonej kobiety stojącej przed nim Z ponad czerwonej książki otwarty jegomość, może profesor zgłębia tajniki włosów kobiety stojącej przed nim Z ponad czerwonej książki starszy jegomość, może profesor studiuje uważnie otwartą kobietę stojącą przed nim W czerwonej książce starszy jegomość, chyba profesor zgłębia uważnie otwartą kobietę stojącą przed nim

Plama

Obraz
Autor zdjęcia: Krzycho Torój Pewnie w zamierzeniu miało być nieco inaczej. Cieszę się, że wyszło akurat takie, bo COŚ w nim/na nim jest. W obliczu obrazów, których głównym (i często jedynym) elementem jest kropka, a może tło ją otaczające, a właściwie otaczające nic, które jest tą właśnie kropką , musiałem zawsze kapitulować. NIE ROZUMIEM!!! To się nie zmieniło. Nie rozumiem, ale to nierozumienie mnie fascynuje! Chciałbym zapytać autora: Aaae o so si choziii?! (czemu czuję się pijany? Niby wiem na co patrzę, ale nie potrafię wyartykułować). Iluż światłymi ideami można nasycić tę kropkę (lub tło)! No właśnie iluż? Nie za duże pole? W każdej tajemnicy musi być COŚ, haczyk który zdradliwie wnika w naszą źrenicę, i który, im bardziej się szarpiemy z myślami, tym mocniej nas trzyma. Problem w tym, że te kropki, tła, punkty nigdy mnie nie pochwyciły, żeby nie powiedzieć zachwyciły. Może pozachwyciły? Co za pole manewru! POzachwyciły, poZAchwyciły, POZAchwyciły! Chciałoby się krzyknąć za Arch...

Sterylność antycienia

Obraz
Dobrze kojarzy mi się żart "syna" Premiera o gabinecie cieniasów. Bardziej nawet niż jego pierwowzór. Bo bez cienia, to jak bez ręki. Pół świata nie do wglądu, zaś drugie pół sterylne (czyt. nienaturalne, nudne, płaskie, bezwymiarowe). Mój cień - nieodłączny przyjaciel, stróż mojej drogi. Cień odkrywa prawdę o świecie, której w pełnym blasku światła nie bylibyśmy w stanie znieść. To, co trzeba chowa za swoimi plecami, by nie raziło. Nie powiem, czasem bywa złośliwy. Szczególnie, gdy w najmniej oczekiwanym momencie wyciąga na światło to, co powinno (?) być zakryte. To, czego byśmy nie chcieli, by widzieli inni; byśmy sami widzieć nie chcieli. Taki jego urok. Dziś jednak cienia się nie docenia. Świata się nie docienia . Światło jest przecienione - zmieszane, spłaszczone, w blasku własnym oślepia na sensy. Jak kiepski wiersz, dziś często miano dobrej fotografii zyskuje ta, która świeci, błyszczy, topi w sztucznej głębi wymiarów, jakiej ludzki wzrok bez pomocy techniki nie jest ...

Zwierciadło

Obraz
Czym jest fotografia? Nie jestem pewien. W moim odczuciu Zwierciadłem, choć gdy tylko to wymawiam czy piszę już pojawiają się we mnie wątpliwości. To tak, jak chwytanie TERAZ. Rzecz niemożliwa, bo to-Teraz na fotografii jest już tym-Kiedyś. Kiedyś myślałem, że fotografia to PAMIĘĆ. I tak jest, ale tylko w pewnym zakresie. Fotografia jest pamięcią, gdy oglądamy zdjęcia w albumie rodzinnym. To pamięć naszych bliskich. Ale co powiedzieć o fotografii krajobrazu w przeglądanym albumie, np. z Nowej Zelandii, gdzie nigdy nie byłem? Oczywiście, jest to czyjaś pamięć, z pewnością jednak nie moja. Wydaje mi się, że ZWIERCIADŁO łatwiej zaakceptować, nawet w odniesieniu do fotografii wykonanej przez KOGOŚ-GDZIEŚ, w miejscu i momencie nam nieznanym. Chodzi tu o pewną ZGODNOŚĆ STANU (Ducha? Umysłu?). Wrażenie jakie wywołuje zdjęcie jest odzwierciedleniem tego, o czym myślimy, czego pragniemy lub co nas odpycha (!) - innymi słowy: co nam w duszy gra. Być może dlatego, czasem podoba mi się zdjęcie tłu...