Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2009

Trup

trup to osoba żyjąca w stanie wiecznej nieważkości spraw dla niego nie ma kołatania zaniepokojonych komór migotania panikujących przedsionków i przedpokoju zawalonego po aortę wywietrznika niewydanymi książkami trup miażdży każdą próbę zakłócenia świętego spokoju

Carpe Diem

Obraz

Człowiek

poznałem jednego człowieka - poparzył sobie palce o tęczę, gdy szukał zapalniczki lusterko zbiła mu małpa spojrzała w oczy i wyrwała paznokcia

Zrobiło się inaczej

Zrobiło się inaczej Późny zmierzch wczesna zadra wschodu - czas nie linia połknie wszystko i zwróci pysk ku słońcu jak zawsze, gdy o coś trzeba poprosić z intencją bez kaucji myśl się stoczyła z łoskotem ze stołu nie będę się schylał - nawet o tym nie myślę dziś posiedzę a przed zwinę się w kulę bezczasu i pośpię a przed poleżę a przed postoję a przed podejdę a przed popatrzę a przed posiedzę myśl się stoczyła z łoskotem ze stołu

Na Coolu

Obraz
Emptiness is Cool

ostatni dziki zachód

byliśmy w drodze trzech przyjaciół zapomnieliśmy się w niej na śmierć ciężko się rozstawać na zawsze jeszcze ciężej połączyć na wieczność pocałunek judaszowych warg szminkowanych ołowiem sześć całusów rozgrzanych do czerwoności ust w oczach dziki zachód ostatni słońca kosmyk wymyka mi się z rąk zachodzisz dla wszystkich wschodzisz dla wybranych kiss me goodbye Tak mnie jakoś zainspirował T-Bone. Bardziej melodyjnie niż lirycznie. Choć pojawia się w Kill Switch owo kiss me goodbye . Wyobraźnia ruszyła, oczy w okno, promienie słoneczne rozmieniające cień na drobne, myśl w drodze, dupa na krześle. Mam ochotę na jakiś western.

Sen(s)ny

obudź się wyplącz ramiona z ciepłej kołdry marzeń i żyj oderwij myśl od poduszki pełnej pierza nieświadomości i wyjdź wstań, ubierz się, rozbierz się, kładź i wyj! kiedyś księżyc odpowie ci - na pewno

RRMiTT vs. WOŚP

Obraz
Oto apel. Wciskany pod rozkłady jazdy autobusów MPK na lubelskich przystankach. Cudo! Wyobrażam sobie właśnie zakamuflowane babcie - jedna czujka, rozgląda się uważnie czy przypadkiem nie zbliża się jakiś mason z czerwonym serduszkiem. Nie, jest czysto. - Wciskaj siostro! - Już. Biegniemy na następny! Bo nie można pozwolić na "dziki sex" w kraju o kulturze tradycyjnie narodowo-katolickiej! Jeśli już to na "seks"! Nie wolno dopuścić do konfliktowania dzieci z rodzinami oraz plugawy język, w stylu: "szatanie!", "Żydzie!", "chamie z TV." (w miejsce . wstawić brakującą literkę N)! Nie wiem czy, drogi czytaczu, świadom jesteś, że wpłacając pieniądze na WOŚP stajesz się odpowiedzialny za wypadki śmiertelne?! Bo np. sprzęt zakupiony za nie może być wadliwy... Ostrzeż innych, nie zwlekaj. Znów miałem przebłysk wyobraźni. Siedzą. Wtuleni na kanapie oglądają finał WOŚP na TVP2. Drżącą ręką kreślą znak krzyża, zaś oczy szaleńczo poszukują na ekran...

Nowy Rok - pies mu...

Dlaczego świętujemy nadejście nowego roku w środku zimy? Bo tak sobie zażyczył Cezar. Zażyczył tak sobie, ponieważ ten dzień to święto Janusa. Nie jestem wybredny i w tym momencie sczytuję (nie mylić z sz) informacje zawarte z megamózgu Wiki. Dlaczego cały świat czci Janusa? Bo otwiera na nowo Bramę. Rozpoczyna się TO-SAMO! Czas cykliczny, który dla człowieka współczesnego, człowieka zachodu, jest zupełną abstrakcją. Gnamy co koń wyskoczy, przed siebie, lecz nie w siebie. Pędzimy na złamanie karku DONIKĄD. I tylko ten jeden dzień, tak naprawdę, daje nam chwilę wyłącznie dla nas samych. Jeden moment, kiedy zegar wskaże północ, ustawia nas w punkcie META-START-META. Punkt największej samotności i największej ekstazy. Stąd postanowienia noworoczne - nie będę robił czegoś, zmienię to i to, będę taki lub inny . Tylko w tym momencie ekstazy mogą powstać najszczersze postanowienia, tylko w ekstazie człowiek nie jest w stanie grać przed samym sobą. Jest sobą do bólu. Magia Nowego Roku polega n...

Długo mnie nie było w domu

Obraz
Wilnowajcy Niby nie ma żadnych zmian... Niby są jakieś postanowienia, ale co roku są, więc nic nowego pod słońcem. Zmiany zaszły przed nowym rokiem i na razie wystarczy. Jedną z nich był wyjazd do Wilna, gdzie wcześniej nigdy nie zabłądziłem. * "Hej Tomek, będę po Was o 5:45" (Łoś). Nie był, i dobrze! Jak się okazało i tak to my kazaliśmy na siebie czekać. Co więcej! Wozić się po mieście. W poszukiwaniu tożsamości. Najlepiej ze zdjęciem. Lewe ucho. * "Czyli jedziecie :) ?" (Ewelina). Owszem, lecz naznaczeni przez los. Dowodu niet, ale znalazł się paszport nieaktualny, świadczący o istnieniu kogoś innego niż ten, kto istnieje aktualnie. Mnie tam zwisa. Można jechać! * "Gdy zawyje ryk silnika to odległość zaraz znika:)" (Piter). Nawet się nie spostrzegliśmy, gdy za oknami samochodu zaczęły przemykać (maksymalnie 90km/h) litewskie krajobrazy pałające dzięcieliną, tudzież świerzopem. Ok, popełniam złotą myśl: I co, że zima? Ważny jest klimat! A mało brakowa...