Studnie
Lubię studnie. Te tradycyjne, z kołowrotem, łańcuchem i przytwierdzonym do niego wiadrem. Nie wiem dlaczego. Może zostało mi to z czasów dzieciństwa, gdy dużo przygód wakacyjnych zaczynało się na podwórku u dziadków przy studni? Zaglądałem tam zawsze z ciekawością i drżeniem, że a nuż coś znajdę lub COŚ znajdzie mnie.
Tego drugiego trochę się nawet bałem.
A jednak nie przestało mnie do nich ciągnąć nawet w dorosłym życiu. Zawsze próbuję do nich podejść, sfotografować a czasem zajrzeć do środka. Dziś już nie spodziewam się tego drugiego, a pierwszego nie ma już w takim stopniu jak kiedyś. Mimo to, coś musiało ze mną pozostać.
Pamiętam smak lodowato zimnej wody pitej prosto z wiadra. Już sam moment spuszczania wiadra w głąb studni pozwalał odczuć dreszcz ekscytacji. Później kręcenie korbą i sięganie po metalową amforę wypełnioną eliksirem, którego smaku i orzeźwiających mocy nic nie było w stanie zastąpić.
Poza oranżadą z woreczków, ale to inna historia.
Dziś najczęściej zapomniane, zarośnięte krzakami, pogruchotane i spróchniałe dogorywają na nieraz nieistniejących już podwórkach. Nie ma wiader, łańcuchów, ani charakterystycznych daszków. A co najsmutniejsze, nie ma wody. Przyglądam się im, dotykam dłonią, jakbym spodziewał się, że wyczuję jakieś tchnienie, oznakę tlącego się w nich życia. Zazwyczaj daremnie.
Bywa, że stanowią ozdobę jakiegoś podwórka. To tak, jakby dostały drugą szansę, tylko na co? Wokół plastykowe ptaki, druty, lampki, a brak tego, co w nich i dla nich było najważniejsze…
Pamiętam jak kilka lat temu z tatą pojechaliśmy szukać śladów gajówki pradziadka Adama. W zamierzchłych już czasach spędzaliśmy tam sporo czasu. Dzisiaj kształt podwórka odczytać można tylko po umierających wokół drzewach, głównie śliwach. Tuż przy samej gajówce, przy już nieistniejącym płocie znajdowała się studnia. Spotkany przypadkowo człowiek, który pomógł nam odnaleźć ślady gospodarstwa powiedział: "Tu była studnia. Pamiętam, bo nigdy nie piłem lepszej wody".
Przed nami, w niewielkim zagłębieniu w ziemi, leżała sterta śmieci...
Komentarze