Drzewo
Przyszedł. Musiał. Zawsze się wepchnie nieproszony. Siedzę i czekam licząc na to, że tym razem będzie inaczej. Jednak niezawodny - pojawia się zawsze. Niczym spodziewany, niechciany gość, dla którego celowo nie wystawiasz michy na stół: KRYZYS.
Wlepiam wzrok w biały ekran. W tle trąbka Milesa Daviesa. Dopiero skończyłem oglądać film o jego życiu i twórczości. Pewnie bym się nie zdecydował, gdyby nie ponaglacz Netflixa: WKRÓTCE ZNIKNIE...
Już nie zniknie...
Biały ekran jednak pozostaje, a ja nie mogę pozbyć się intruza. Przeglądam zdjęcia z ostatniego wypadu do Puszczy Barlineckiej. Piękne lasy, dużo kleszczy. I chyba nie zrobiłem jednego dobrego zdjęcia. Nawet nie bardzo mam ochotę przeglądać, ale i tak to robię. Z przyzwyczajenia.
Drzewo w mchu, drzewo złamane,
drzewo umierające niespiesznie,
drzewo zaplątane w trawę,
drzewo rozbujałe na wietrze,
drzewo pochylające się nad mokrą, czarną wstęgą
asfaltu,
drzewo łamiące się pod naporem ramienia,
drzewo wytrzymujące napór drugiego drzewa,
drzewo okorowane,
martwe-żywe-na poły,
drzewo inne niż wszystkie drzewa wokół,
ani takie ani inne,
drzewo niejednoznaczne,
drzewo jednoznaczne,
drzewo okaleczone a następnie uzdrowione naturalnie,
drzewo uginające się, zwisające, ledwie trzymające się
korzeniami,
drzewo na skos, drzewo proste,
drzewo z ziejącym czarnym otworem dziupli,
drzewo obejmujące inne drzewo,
drzewo bezgłośne,
drzewo z bliska spękane i bolesne, samotne
ludzkie drzewo.
Komentarze