piątek, 1 kwietnia 2016

Wieczny powrót...

Jak długo tu nie zaglądałem? Pajęczyny pokryły już witrynę do tego stopnia, że musiałem sobie przypominać jej wygląd z czasów świetności... Ok, wyświetności, tzn. gdy ją jeszcze wyświetlałem na moim ekranie.

Ostatnio, czyli od jakiegoś roku jestem bloggerem niepiszącym. Poruszam się w sferze oniryczno-mentalnej. Odgłos klawiatury mnie męczy, sprawia, że zapominam o tym, co chciałbym powiedzieć, a później napisać. Takie zakłócenie procesu: myśl - powiedzenie sobie czegoś - zapisanie.

Gdyby ten środek wyrzucić, czyli powiedzenie sobie czegoś, proces byłby dużo krótszy i łatwiejszy do opanowania. Osoby ruszające ustami lub, niedajbożepaniejezusmaryja, wydające dźwięki w trakcie czytania bądź pisania uznawane są za mniej sprawne intelektualnie. Jestem małym, pokurczonym idiotą, bo właśnie piszę to, co mówię myśląc, a nawet mówię to czego nie myślę zapisując...

Twoja wizyta Kopaczu (ty taki owaki stary druhu!) sprawiła, że poczułem ten rocznik 2007 ze wszystkimi jego urokami i następstwami...

Musiałem tu choć przez chwilę pobyć ;)

2 komentarze:

Kopacz pisze...

I to jest właśnie to, czego nie odda żadna namacalna materia... !

Tomek Torój pisze...

:)