wtorek, 8 maja 2012

Leszy i nowy martwy świat

Kolejna odsłona borowego dziada, na którego natknąłem się w Starym Gaju. Coś w nim przykuwa uwagę, coś przyciąga wzrok (może nie tylko?).

Zupełnie z innej beczki. Przed chwilą na moich oczach rozegrał się dramat nowo powstałego świata. Młody drozd walczący o przeżycie w nierównej, z góry przegranej walce. Na pobliskim drzewie przysiadły dwie harpie - sroki. Jednak każdy ich ruch bacznie śledzony był przez dorosłe drozdy, które atakowały, gdy tylko tamte próbowały zabić młodego. Ten jakoś doczłapał do przyblokowego ogródka, ale wyglądał już na skrajnie wyczerpanego. Nie ma co się okłamywać - ten młody świat nie przetrwa.

"Legenda mówi, że człowiek, zabijając ptaka, zabił też pieśń, a razem z pieśnią - siebie. Upadł martwy, zupełnie i na amen martwy, i pozostał martwy na zawsze." [Campbell, Potęga mitu]

2 komentarze:

Ela G-P pisze...

Poruszające, choć przecież dzieje się codziennie...

Tomek "szamanick" Torój pisze...

To prawda. Dzień w dzień każdy ze światów walczy. I codziennie giną jakieś ptaki.