Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2009

Lisom, lisom...

Około 20 minut temu widziałem lisa. Gdyby nie to, że miasto, to nawet bym za nim poszedł, ale lis w mieście kojarzy się głównie ze wścieklizną, więc sobie odpuściłem. Zwłaszcza, że towarzyszyła mi Kira. Z jej perspektywy, przepadła okazja do zabawy z Pięknym Nieznajomym, a że sama lekko rudawa... Ale chciałem o czym innym. Toczy się we mnie pewien spór. W pewnym sensie można chyba uznać, że wewnętrzny spór (niezależnie czego dotyczy) jest oznaką pewnego kryzysu - wartości, światopoglądu, etc. I niech tak będzie, ponieważ pasuje mi to do teorii. Rzecz w tym, że za każdym razem, gdy przeżywam jakiś kryzys, czy taki właśnie jak obecnie, spowodowany pewną lekturą, czy też inny, spowodowany, dajmy na to, idiotycznym siedzeniem w mieście, COŚ się WYDARZA. Z reguły, to coś ma charakter dziki lub co najmniej nieoswojony! Pustułka, żurawie, lis... I Wszystko w mieście. Ok, pustułka to już gatunek niemal miejski. Ale żurawie?! Lis?! Ach, przecież to dzięki pustułce, na którą polowałem dłuższy cz...

Burza nad Lublinem

Obraz

Majdanek

Obraz
Któregoś dnia w lipcu odwiedziłem Majdanek. Nic się nie zmieniło, wciąż robi tak samo ponure wrażenie, niezależnie od tego ile czasu minie od poprzedniej wizyty. Atmosfera przytłacza na każdym kroku, a jednak wszędzie słychać i widać triumf życia. Trawa, odniosłem wrażenie, miała bardziej żywe kolory niż w okolicy obozu, skowronki, makolągwy... Momentami, te barwy i dźwięki wręcz nie pasują, że aż chciałoby się zabronić:

Brak słów

Obraz
Mnóstwo! Mnóstwo spotkań, wiele do opisania, żeby nie umknęły. Umykają. Brak słów. Nawet sny ostatnio mam milczące. To chyba coś oznacza? Znam przyczynę. Niestety, w obecnym momencie jestem bezsilny. Mogę tylko patrzeć, jak słowo-obrazy wymykają mi się, choć bywa, że już na wyciągnięcie ręki... Poranny spacer z psem. Bawi się, jak zwykle zwracając uwagę przechodniów. Z naprzeciwka zbliża się starsza kobieta z siatką i uśmiechem. "Wilczur. Bardzo łatwo odróżnić wilczura od mieszańca. To wilczur? Psy i konie. Jeździłam wyczynowo przez 18 lat..." Odeszła. Pies uspołecznia człowieka. Kto by pomyślał, że będę sobie na ulicach gawędził z obcymi ludźmi? Może takie doświadczenia są potrzebne? Może dzieje się to w jakimś celu? Przyczyna bezsłowia? Księgarnia! Może chodzi o godziny? Wzięcie nagle swojego życia w tak ścisłe ramy, narzucenie ich na umysł, by był w stanie wytrzymać cykl ośmiogodzinny. Zauważam, że przez pierwszą godzinę, półtorej mój umysł pracuje pełną parą. Mnóstwo po...

MJ

Codziennie sobie obiecuję, że wreszcie coś napiszę. Nawet to czuję. Dzień się kończy, nadchodzi noc, zaskakuje mnie sen... Zawsze. Dziś obejrzałem ceremonię pogrzebową Michaela Jacksona. Nie podejrzewałem się o to, że takie wydarzenie jest w stanie mnie wzruszyć. Może to kwestia tego, że jego muzyka była zawsze? Przynajmniej z mojego punktu widzenia. Od kiedy pamiętam. Jedna z pierwszych, samodzielnie zakupionych przeze mnie kaset, to była Bad. Doskonała! Ach, pamiętam jak bałem się klipu Thriller! O rany, ileż się naprzeżywałem... Dopiero Mann i Materna wyleczyli mnie z tego lęku. Program TVP Info przypominał momentami studio oskarowe - komercja, show, widowisko... A mnie po prostu wzruszyło i koniec! Szkoda słów... Heal The World ((i think about the gererations and thay say thay want to make it a better place for our children & our children's children so that thay thay thay know it's a better world for them and i think thay can make it a better place)) There's A Plac...

Na razie nie piszę

Wena jak odleciała, tak nie chce wrócić. Zupełnie jak Kira. Z Kirą jednak, sprawa wygląda o tyle dobrze, że jej materialność jest bardziej uchwytna, zaś eteryczność Weny pozwala chwytać tylko jej przejawy, a tych również nie ma zbyt wiele. Czekam. PS. "na razie", oznacza: w każdej chwili mogę. PS2. Postaram się napisać coś w poniedziałek...Wieczorem.