Przychodzi taki moment w życiu każdego, że musi Gdzieś-Kiedyś. A ktoś inny Tutaj-Tymczasem. To jest zasadniczo przyczyną rozstania, choć bywają różne jej modyfikacje (np. Gdzieś-Kiedyś vs. GdzieśIndziej-Wtedy).
Głowę bym dał, że tańczyło. Najpierw wzeszło, szybko, ledwie się zorientowałem. W zasadzie, to nawet nie wiem, w którym momencie pojawiło się nad horyzontem. Najpierw zatańczyło na jednym listku mijanego przeze mnie krzewu. Zapatrzyłem się a już wokół dziesiątki i setki liści objęło to taneczne szaleństwo.
Prawie zawsze da się "wykminić" jakiś kadr. Ok, nie musi to być od razu dzieło sztuki (nie od razu...). Sekret w tym, żeby trochę się chciało, kiedy bardzo się nie chce.
Komentarze