Zawsze chciałem napisać piosenkę i nigdy nie potrafiłem. Mam plan, by jednak spróbować. Mogłem pisać wiersze - gorsze lub lepsze, białe, rymowane i poniepolsku, ale piosenki nie umiałem nigdy. No chyba, że jakiś wiersz mi nie wyszedł. Czy to naprawdę takie trudne? Od czego zależy to, że ktoś może pisać świetne wiersze (lub takie, jak moje), a piosenek za cholerę nie potrafi? Czy to kwestia leżąca w świadomości, czy tylko i wyłącznie w warsztacie? Nie żebym od razu hit, cycuś w tym stylu. Ot, zwykłą żywą bądź smętną piosnkę. Tak, by można to było z gitarą, banjo, harmonijką, sekcją perkusyjną oraz kilkoma smyczkami... Próby nadszedł czas... A póki co, standard bluesowy z delty Nilu O, gdy opuściłem dom, mama O, gdy opuściłem dom, mama Mama opuściła mi spodnie i przylała w dupę! "Nie będziesz smarkaczu opuszczał tego domu przez tydzień!" Old Blind Fart (ur. ? - zm. ?)