Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2009

Litość

Tak… pamiętam. Ale to słowo jakoś dziwnie się pisze Zawsze sprawiało mi kłopot zapamiętanie jak Może to wina czegoś w pogodzie może Deszcz, słońce, deszcz Żyjemy w łagodnym klimacie, nic nie jest tu bez litosne

Na moment w las...

Obraz
Nie poczułem się lepiej. Może lepiej, lecz nie na długo, więc w sumie gorzej. Ale i tak się cieszę. Przez tę chwilę pooddychałem mokrymi, sosnowymi igłami. Czuć las jest wspaniale. W głowie od razu mętlik wspomnień z obozów zawiszackich, z pobytów na wsi u dziadków, z kolonii i rajdów. Wszystko to w jednym młynie! Zdumiewająca jest taka pamięć wonna. I piękna. Człowiek sobie idzie i nagle bach! Dostaje po nosie, umysł podsuwa mu do świadomości czasy i przestrzenie, które już przeminęły. Idę lasem, ale jednocześnie idę innym lasem, polem, łąką... I wszystko to w jednym czasie! Niezwykłe doznanie. Dziś uderzyło mnie to po raz drugi. Idę sobie z psem, wyluzowany, na smyczy i nagle trach! Jakiś chwast mi zapachniał, zmieszało się to z wonią płynącej nieopodal rzeki, a wszystko wśród ciszy, polna droga i już jestem gdzieś indziej! Kiedy indziej... Jestem i byłem jednocześnie... Czy można to nazwać cudem? A jeśli to był cud, to co miał mi powiedzieć poniższy znak? Co oznaczają te dwa napi...

Z duszą na ramieniu

Obraz

Od-do

Obraz
Ostatnio (względnie) nie mam zacięcia do pisania. Ciekawe zjawisko, zazwyczaj rano, gdy wychodzę do pracy mam mnóstwo pomysłów, koncepcji, obserwacji. Jeszcze w pracy myślę nad tym, układam plan i jestem pewien, że tym razem na pewno mam coś do powiedzenia. Jednak, wraz z upływem godzin i wtapiania się w system "od-do", mój zapał słabnie. Zmęczenie? Być może. Faktem jest, że wracając do domu, choćbym miał wcześniej tysiąc pomysłów, jestem wyprany zupełnie. Do cna. Jedyne o czym myślę, to zjeść, posiedzieć chwilę i zasnąć... A najgorsze jest to, że jednocześnie taki stan męczy mnie niemiłosiernie. Czuję niedosyt, doświadczam marnotrawstwa czasu. Paradoks, z jednej strony pragnę w tym odrętwieniu porządnie nic nie robić; z drugiej strony, męczy mnie świadomość nic nie robienia. Zabieram codziennie aparat na wszelki wypadek, a jednak, pomimo tej narzuconej sobie presji, do tej pory nie zrobiłem żadnego zdjęcia w drodze, na miejscu, czy w czasie powrotu. Jakoś tak wychodzi, czy t...