Zauważyłem ciekawą prawidłowość. Dawno, dawno temu czytałem książkę Dale'a Carnegie "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi". Była ciekawa, lecz jak wiele pozycji tego typu, opisy w stylu - pan X nie robił tak, później tak zrobił i zdobył klienta Y, i ta wzbudzała (zapewne nieuzasadnione) podejrzenie, że chyba nie do końca tak się da. Jednak po latach i wielu innych lekturach z zakresu automotywacji, wyznaczania celów i osiągania sukcesów, przede wszystkim autorstwa Briana Tracy (czy jest tu jakiś Błaian?!) namierzyłem zjawisko, które w mojej opinii mogło wywołać owo niejasne przeczucie... Zarówno Dale Carnegie, jak i Brian Tracy (Dale był pierwszy!) wiedli ubogie życie na wsi, szwendając się z kundlami, pracując przy żniwach, najmując się do roboty za psi grosz, jeżdżąc pociągami za pracą, bez grosza przy duszy i dzięki wytrwałości, nauce, szerokim horyzontom, upartym parciem naprzód zdobywają wyżyny. Zastanawiam się ilu z mentorów wskazujących nam wyboistą drog...