Sztukaniesztuka
Czasem odnoszę wrażenie, że jestem ślepcem, że zdjęcia, które wychodzą spod mojej ręki, są działaniem po omacku (bez udziału umysłu, a nawet oczu). Na traf. Bez przemyślenia. Tak, one się trafiają. Dlatego ciężko mi się do nich przyznać. Nie przyznaję się do własnych wytworów, bo zwyczajnie jest mi wstyd. "Oto zdjęcie wykonane przez ślepca!" Nie mam planu, projektu. Mam aparat i strzelam! Zamysł powstaje w danym (TYM WŁAŚNIE, dziejącym się) momencie lub tuż po nim. Bardzo rzadko na długo przed. I to jest problem. Ktoś tu psu pogrzebał... Pewnie dlatego, nie widzę w tych zdjęciach nic. I nic nie jest na nich uwiecznione. Uwiecznia się to, co warto; coś mojego, coś co przemówiło do mnie, z czym nawiązałem kontakt, wszedłem w dialog; czego jestem częścią i co mnie współtworzy. A jeśli współtworzy mnie przypadek, wtedy mało jest sensu we wszystkim co robię. Nic nie da się przewidzieć. Nic stworzyć, a jedynie powołać na moment. A przecież fotografia nie jest sztuką momentalną !. ...