Spotkanie na kładce
Drewniana kładka pośród mokradeł.
Suche skrzypy stoją gęsto.
Wiatr porusza ich łodygami –
jakby wyciągały się w moją stronę.
Ktoś podchodzi.
Przystaje na chwilę,
potem idzie dalej.
Patrzy na światło odbite w wodzie.
Zatrzymuje się znów,
jakby chciał coś powiedzieć.
Ktoś odchodzi.
Obejrzałem się przez ramię –
stoi tam, wpatrzony w suche skrzypy.
Ktoś zostaje.
Podmuch wiatru.
Światło drży na wodzie.
Znika.
Komentarze