Hipnoza
Patrzyłem przez okno na tarczę zachodzącego słońca. Ciekawa rzecz: w ogóle go nie dostrzegałem. Właściwie, w takim fizycznym sensie owszem, widziałem tarczę słońca za drzewami, w padającym śniegu. Tutaj wszystko było dobrze (normalnie...?).
Czucie
Jednak nie uświadamiałem sobie mojego patrzenia na tarczę słońca. Bardziej czułem niż widziałem. Czy to ta barwa, czy padający śnieg, a może wszystko na raz sprawiło, że moje patrzenie w niezrozumiały dla mnie sposób stało się jednocześnie czuciem! Czułem płatki śniegu spadające na ziemię, czułem gałęzie drzew powolnie kołyszące się w podmuchach słabego wiatru i wreszcie czułem światło dobywające się ze złocistej kuli, jego pulsującą obecność.
Pulsowanie
To pulsowanie rozchodziło się wokół i obejmowało coraz więcej przestrzeni tego obrazu. Śnieg padał w jego rytmie, gałęzie poruszały się zgodnie z nim. Pulsowanie stawało się coraz bardziej odczuwalne także przeze mnie. Kołysałem się do tyłu i do przodu, jakby jakaś niewidzialna siła sprawiła to za mnie. Czułem ten obraz, czułem jego rytm. W jednej chwili wpatrywałem się w swój umysł, w drugiej w swoje serce. Na pewno nie widziałem tam gałęzi, śniegu i słońca, ani rozłącznie ani w ich splatającej się dosłowności.
Hipnoza
Zahipnotyzowany. Tak się czułem. Czy można się czuć, jako będącym w hipnozie bez jasnych wskazówek, co do tego, jak mielibyśmy się w niej czuć? Możliwe, że nie. No chyba, że te wskazówki są zawarte we mnie. Może noszę je w sobie (i może nosi je w sobie każdy z nas?) a takie sytuacje (dla każdego inne) wyzwalają ten szyfr, kod (hasło bez słów)? Może jest zupełnie na odwrót i to hasło czy kod budzi nas na moment z hipnotycznego stanu w jakim znajdujemy się permanentnie od momentu otwarcia oczu rano do ich zamknięcia wieczorem; stanu, który każe nam dostrzegać "po prostu": najzywczajniejsze gałęzie poruszane przez wiatr, śnieg, słońce. I to wszystko.
Na zakończenie
.......................................................................................................................

Komentarze