Mam inną perspektywę. Zmieniła mi się. Tak już jest, że raz trzeba dłuższego, raz krótszego okresu czasu, by zacząć coś zauważać wokół siebie, by odnaleźć jakąś różnicę. Mnie zajęło prawie rok, by odkryć nową ścieżkę, którą przemierzam teraz często w trakcie porannych i wieczornych spacerów z Kirą. Zaglądałem tam nieraz, niczym do tajemniczego ogrodu, do którego bałem się wchodzić, ponieważ z tej strony rzeczywistości nie wygląda zachęcająco. Czyżby celowo, by odstraszać niezdecydowanych? Gwoli ścisłości, wewnątrz (o ile w odniesieniu do ulicy można użyć takiego wyrażenia) też nie wygląda raczej ciekawie. Dwie rudery, pijaczki wytaczające się na pobliską stację po paliwo, żeby impreza była bardziej na luzie. Na wprost ruchliwa ulica. Jest jednak coś, co sprawia, że miejsce to nie jest pozbawione magii - to historia. Ulice Floriańska oraz Sienna ocierają się o nią w sensie dosłownym. Okalają mury starego kirkutu, na którym spoczywa, wedle tradycji, Widzący z Lublina (Jakub Icchak Horowi...
Komentarze
A to, że to ty, to mnie upewnia, że wiersz by na tym nie stracił :D
głos twój plącze się
w hałasie miasta
niknie rozjechany kołami autobusu
z którym nigdy
nie potrafię się porozumieć
rozdeptują mnie
zaśnieżone twarze pasażerów,
a ja na przekór im
śmieję się sobie w twarz
krzyczysz? ja nie słyszę.
może spróbuj szeptem,
może spojrzeniem?
przemawiają do mnie warkoczące się galaktyki
twoich włosów uciekających ku czerwieni
Oj, wyszło jakoś tak samolubnie z tym"ale to ja" Miałam na myśli, że wszelkie poprawki, które nie są poprawkami autora, czynią wiersz widziany oczyma nie autora:))
Kurczę, chyba się zaplątałam.
Szamanicku, tak czy siak...podoba mi się:)))
:)
Holden, w ostateczności i tak dochodzi się do milczenia :) Słowa wszystko komplikują.
Dzięki Piter i Latarniku :)