Mam inną perspektywę. Zmieniła mi się. Tak już jest, że raz trzeba dłuższego, raz krótszego okresu czasu, by zacząć coś zauważać wokół siebie, by odnaleźć jakąś różnicę. Mnie zajęło prawie rok, by odkryć nową ścieżkę, którą przemierzam teraz często w trakcie porannych i wieczornych spacerów z Kirą. Zaglądałem tam nieraz, niczym do tajemniczego ogrodu, do którego bałem się wchodzić, ponieważ z tej strony rzeczywistości nie wygląda zachęcająco. Czyżby celowo, by odstraszać niezdecydowanych? Gwoli ścisłości, wewnątrz (o ile w odniesieniu do ulicy można użyć takiego wyrażenia) też nie wygląda raczej ciekawie. Dwie rudery, pijaczki wytaczające się na pobliską stację po paliwo, żeby impreza była bardziej na luzie. Na wprost ruchliwa ulica. Jest jednak coś, co sprawia, że miejsce to nie jest pozbawione magii - to historia. Ulice Floriańska oraz Sienna ocierają się o nią w sensie dosłownym. Okalają mury starego kirkutu, na którym spoczywa, wedle tradycji, Widzący z Lublina (Jakub Icchak Horowi...
Komentarze
Podoba mi się Szamanicku :)
wieżo z kości
na wysokości!
chyba im tam samotnie :-(
Nie stanowią nawet obiektu zainteresowania wycieczek przemierzających wieżę. Każdy chodząc po krętych drewnianych schodach, w półmroku wypatruje za każdym kątem wielkiej tajemnicy. I nie znajduje. Tymczasem wzrok prześlizguje się po tajemnicy bez większego zainteresowania, bez świadomości.
Święci bezimienni - bezdennie bez-nadziejni. Dzięki Słodka ;)
A ty Kopaczu, jakbyś czytał Herberta, to co byś...? hehehe ;)