Stare miejsce - nowa perspektywa
Mam inną perspektywę. Zmieniła mi się. Tak już jest, że raz trzeba dłuższego, raz krótszego okresu czasu, by zacząć coś zauważać wokół siebie, by odnaleźć jakąś różnicę. Mnie zajęło prawie rok, by odkryć nową ścieżkę, którą przemierzam teraz często w trakcie porannych i wieczornych spacerów z Kirą. Zaglądałem tam nieraz, niczym do tajemniczego ogrodu, do którego bałem się wchodzić, ponieważ z tej strony rzeczywistości nie wygląda zachęcająco. Czyżby celowo, by odstraszać niezdecydowanych? Gwoli ścisłości, wewnątrz (o ile w odniesieniu do ulicy można użyć takiego wyrażenia) też nie wygląda raczej ciekawie. Dwie rudery, pijaczki wytaczające się na pobliską stację po paliwo, żeby impreza była bardziej na luzie. Na wprost ruchliwa ulica. Jest jednak coś, co sprawia, że miejsce to nie jest pozbawione magii - to historia. Ulice Floriańska oraz Sienna ocierają się o nią w sensie dosłownym. Okalają mury starego kirkutu, na którym spoczywa, wedle tradycji, Widzący z Lublina (Jakub Icchak Horowi...

Komentarze
Chciałabym taką gadzinę mieć i wyprowadzać na takiej malutkiej smyczce (musiałabym co chwila patrzeć, czy aby gadzina nie jest ciągnięta po chodniku, żebym przypadkiem nie wróciła ze strzępem mięsa) albo bym brała na nudne wykłady i puszczała po sali.
Podziwiam w gadach ten umiar w ruchach, taki wiewiór np. bez przerwy się rusza, a taki gekon może siedzieć i patrzeć w jeden punkt, siedzieć tak parę godzić. Prawie jak medytacja. To się k.. nazywa wewnętrzny spokój!
Ale podoba mi się też ruch wiewióra! Żywioł, iskra, energia.
Wszystko ma swój czas. Obecnie brakuje mi pierwiastka "wiewiórzego" - ze względu na siedzący tryb pracy-życia.
Z postawy jestem kimś pomiędzy taoistą a szamanistą. Ale generalnie wszystkim i niczym :)