Posty

Zagórzenia psychiczne i inne z pogranicza

* Tak sobie patrzę na mój ostatni wpis sprzed 2 miesięcy z górką, zastanawiając się czy jeszcze warto... Skoro tak dużo wody upłynęło, to czy na pewno jest mi potrzebne pisanie? Chyba jest to jakieś stadium (ciśnie mi się na myśl, że może również studium?) ucieczki od kreatywności . Moim zdaniem, powinno to być sklasyfikowane jako jednostka chorobowa. Podobnie, psychologiczne terapeutyzowanie zagórzeń psychicznych , tudzież mentalnych .  * Moja psina zaznała dziś skalpela bez znieczulenia. Rany! Co za dzielny psiak. Nawet nie pisnęła, gdy ostrze wycinało jej kawał skóry. Leży teraz i patrzy na mnie ironicznie.  A mnie mentalny skalpel buszuje gdzieś pomiędzy półkulami i wycina co popadnie, więc wydzieram się na wszystko po drodze.  * Pierwszy raz w życiu uratowałem kwiaty. Zakwitły wprawiając mnie w zachwyt. Nawet kaktusy zaczęły odżywać. Nawet cholerne kaktusy!  * A ten tnie co popadnie... * Gdyby cała twórcza energia, która jest w...

ZOO ZGADULA

Obraz
To jedna z ulubionych bajek mojej córki. I jest naprawdę dobra w odgadywaniu. Odpowiedziałaby również na poniższe pytanie: - Co jedzą małpki w zamojskim ogrodzie zoologicznym? Odpowiedź: chipsy! (z tego, co udało mi się podpatrzeć - cebulowe) Rodzina z dwójką dzieci. Wokół zwiedzający. Dzieci dostają chipsy od mamy, małpy dostają chipsy od dzieci, a tata się cieszy. I najwidoczniej proceder ten sprawia przyjemność innym zwiedzającym, ponieważ stoi ich całkiem sporo. Grzecznie zwróciłem uwagę mamie trzymającej torbę chipsów, że chipsy raczej małpom nie służą. Gosia dodała, tłumacząc Lence, że małpki mogą bardzo zachorować, gdy będą w ten sposób dokarmiane. Rodzina zareagowała wzorowo (niemal) - ojciec powiedział, że nie wolno chipsów dawać, mama zapięła torebkę, z której dobywała smakołyki, a dzieci były zawiedzione. Tłum zwiedzających rozpłynął się w mgnieniu oka. Koniec atrakcji. Nie ma na co patrzeć: małpy nie siedzą już na wyciągnięcie ręki, a przecież wszyscy zwiedzaj...

Uczta, czyli wyżera i ochlajstwo

- Gryzie mnie od jakiegoś czasu pewien problem… - Wszy? - Co?! Nie, no skąd! Chodzi o to, że… - No, to nieprzyjemne uczucie, takie chodzenie. Raz tu, raz tam i takie to to malutkie... - Nie o to chodzi! - No tak, najgorsze jest to swędzenie - Nie mam żadnych wszy!!! - Nie martw się - Platfus z Dressos poczuł, że to właściwa chwila, by dorzucić swoje trzy grosze - sławny         filozof Platon, jak twierdzą niektórzy, zmarł na wszawicę, więc… - Kto?! - zawrzasnęli zgodnym chórem obecni myśliciele - Jak zwykle popuszczasz wodze fantazji Platfusie. - Nie od dziś wiadomo - opinię wszystkich wyraził Rulon - że za bardzo popuszczasz… To naprawdę nie      sprzyja dobrej atmosferze. Zacznij argumentować, podaj na przykład jego adres… - I czy ma córkę!,       wtrącił pełen zapału Kabanos z Masarni - … równie dobrze mógłbym powiedzieć, że Atlantyda nie      istnie...

Tomkowi i Maćkowi

Samotny w obliczu Góry zasnąłeś, przyjacielu. A ona szeroko rozpostarła ramiona rozkochując cię do szpiku. lecz wciąż nienasycona  sięgnęła też po ciebie - Ty, który już kiedyś odmówiłeś  swego serca jej zaborczej miłości Może patetycznie. Wisi mi to. Może zbyt dosłownie. Trudno. Czasem tak już jest .

Broad Peak 2013

tak jeszcze na marginesie: internauci w komentarzach pod relacjami i artykułami dotyczącymi Broad Peak, oblewają pomyjami himalaistów, sport ekstremalny, ryzyko itd. Zastanawiam się ilu z nich jednocześnie zachwyca się Kubicą i Formułą 1, boksem... ilu z nich zastanawia się nad tym, dlaczego coś ludzi pcha do tego typu działań. Dlaczego odkrywcy w dawnych czasach rzucali wszystko - rodziny, dom, kraj, by ruszyć w nieznane i zapisać się na kartach historii (godnie lub nie). wszyscy ci ludzie w ocenie twardzieli klawiatury są idiotami, lekkomyślnymi egoistami.  Z drugiej strony wielu z nich oczekiwałoby, że Maćkowi i Tomkowi na pomoc powinna ruszyć ekspedycja ratunkowa! czyli kolejni idioci, którzy wchodziliby na tę górę ryzykując własne życie! krytykują Artura i Adama, że egoistycznie zostawili kolegów, czyli, że nie ryzykowali własnego życia dla nich! czy ktoś rozumie tę logikę?

Na szczycie... i troszkę poniżej

Marzenia się zrealizowały. Marzenia umarły w chwilę później. Góra nie oddała się bez reszty. Wzięła to, co uznała za słuszne. Zdarzają się tacy, którzy chcą jej oddać wiele za ten zaszczyt. Są też tacy, którzy nie chcą oddać nic. Góra i tak weźmie to, co uzna za słuszne. Bez pytań. Bez próśb. Bez gróźb. Po prostu. Przy pięknej pogodzie. Odbiera życie w blasku słońca i w przeraźliwym zimnie nocy. Śpij... Nie idź... Odpocznij... Nie spiesz się... Jesteś taki zmęczony...  Pół kilometra do przeżycia. Pół kilometra do przejścia. Nieskończoność do pokonania. Niewielu się to udaje. Pozostaje pamięć. Góra potrafi o nią zadbać. Czasem litościwie odda jakąś cząstkę, ślad, wspomnienie... W nieskończoność...

Naj

Podrzyj w strzępy piekło Podrzyj czyściec Podrzyj raj Spójrz w górę na to co naj A w tym naj - najniżej ty Największy dół Rozdziawiasz ryj a z niego najgłośniejszy jęk W tym sęk